ą                    

Dk. Waldemar Rozynkowski

 Tekst został opublikowany w pozycji: W. Rozynkowski, Wierny do końca- w Zamku Bierzgłowskim (1946-1950), w: S. Beniamina Karwowska, Waldemar Rozynkowski, Leszek Zygner, Gdy się kocha Boga, Kościół, swoją Ojczyznę... Adolf Piotr Szelążek (1865-1950), Warszawa 2011, s. 102-155.

 

Deportacja do Polski i pobyt w Kielcach

 Dnia 17 maja 1946 roku ks. Biskup Adolf Piotr Szelążek przekroczył granice Ukrainy i znalazł się w Polsce. Na niecałe trzy miesiące gościny udzielił mu, jego dawny uczeń z diecezji płockiej, a ówcześnie ordynariusz kielecki, ks. biskup Czesław Kaczmarek (1895-1963)[1]. To między innymi on bardzo intensywnie zabiegał o zwolnienie Biskupa z więzienia. Lakoniczną notkę o przybyciu Biskupa do Polski znajdujemy w „Gazecie Ludowej”:

Dnia 17 maja b. r. przybył na stację graniczną Medyka – U.S.R.R. ks. biskup Adolf Szelążek. Przy polskim punkcie granicznym powitali ks. biskupa wicestarosta pow. Przemyskiego i ks. kanclerz Kurii Biskupiej. Ks. Biskup odjechał samochodem do pałacu biskupiego w Przemyślu, gdzie zatrzymał się do następnego dnia, po czym odjechał specjalnym wagonem do Kielc, gdzie zamieszkał w pałacu biskupim[2].

 

Po czterech miesiącach pobytu w Polsce w liście do wikariusza generalnego diecezji płockiej ks. Stanisława Figielskiego (17 września 1946 roku) sam Biskup w następujących słowach opisał pierwsze godziny pobytu w Polsce: W Przemyślu zatrzymałem sie u JE biskupa Bardy. Tam się też dowiedziałem, że ks. Biskup Kielecki najusilniej wśród księży biskupów prosił, żeby mi przeznaczono miejsce pobytu w Kielcach. Tak więc była ułożona marszruta. Ja nie miałem żadnego wpływu na wybór miejsca pobytu, a tak gościnne staranie sie ks. Biskupa Kaczmarka o skierowanie mnie do Kielc wskazywało, że powinienem to zaproszenie przyjąć- tym bardziej, że ono już weszło w układ przygotowanej dla mnie podróży. Toteż z Przemyśla przez Kraków jechałem wprost do Kielc. W Krakowie nie zatrzymałem się. Nie było tam JE kardynała Sapiehy bo był na konsekracji któregoś biskupa. Wprost więc- przygotowanym dla mnie wagonem pojechałem do Kielc[3].

Nie mamy wątpliwości, że musiał to być dla Biskupa bardzo trudny czas, z jednej bowiem strony odzyskał wolność, z drugiej natomiast został zmuszony do opuszczenia swojej diecezji. Niech jego ilustracją będą słowa samego Biskupa, które zawarł w specjalnie wydrukowanym w Kielcach podziękowaniu:

Do głębi wzruszony jestem objawami
radości najukochańszych Współbraci
w kapłaństwie, najdroższych Diecezjan
moich i przyjaciół, których modlitwy
potokami całymi płynęły przed tron Boży.

 

Składam przeto wszystkim najżywsze podziękowanie.
A wiem także, iż nieudolność moją
w spłacania długu wdzięczności zastąpi
Pan Nasz, Jezus Chrystus. Odczuwam
bardzo, że pulsujące w mej duszy tętno
modlitewnej podzięki potęguje rosnącą
z dniem każdym radość, że jestem
wśród Was i że Pan Bóg zapewne
pozwoli mi jeszcze być najwierniejszym
i przydatnym sługą Waszym[4].

 

Osobny list skierował także Biskup Szelążek do swoich diecezjan, napisał go w Kielcach dnia 20 czerwca 1946 roku. Był on odpowiedzią na przesłane życzenia imieninowe:

Najukochańsi Diecezjanie moi,

Adres wasz przysłany mi w dniu moich imienin, zajmować będzie pierwsze miejsce wśród najcenniejszych przedmiotów, jakie posiadam. Pisany sercem. Gdy przybył do mnie odsłonił całe bogactwo swego piękna. To nie sztucznie ozdobiona laura. To obraz żywy waszego życia. Obramowany zielenią palm, które zawsze symbolizują męczeństwo, nie złotem pisany ani srebrem, ale łzami, które mienią się wszystkimi barwami ofiary, żywiej niż najżywsze blaski brylantów, jaśniejący światłem żywej wiary i zjednoczenia z wolą Bożą, mieniący się purpurą i fioletem miłości Bożej i pokuty, aby wyjednać zmiłowanie pańskie, w całości tworzy ognisko modlitwy, obejmującej swymi płomieniami wszystko, co nam drogie. Wdzięczny jestem, że w tym ognisku modlitewnego czynu moje losy oddawane są przez was opiece Bożej. Dziękując z głębi serca za ten dar wielki, udzielam wszystkim błogosławieństwa pasterskiego. Natychmiast po otrzymaniu tego adresu udałem się do kaplicy i przed Najświętszym Sakramentem odmówiłem różaniec, a związałem się postanowieniem, że stale modlić się będę za Was gorąco[5].

Z osobistych wspomnień ks. Biskupa wiemy, że dnia 7 sierpnia 1946 roku, czyli tuż przed wyjazdem do Zamku Bierzgłowskiego, odwiedził go w Kielcach arcybiskup krakowski kardynał Adam Sapieha[6]. Nie był to zresztą jedyny hierarcha, który pojawił się w Kielcach w czasie jego pobytu.

 

 W drodze do Zamku Bierzgłowskiego

 Dnia 10 sierpnia 1946 roku ks. Biskup Adolf Piotr Szelążek opuścił gościnne progi domu ks. biskupa Cz. Kaczmarka. Udał się w drogę do położonej niedaleko Torunia miejscowości Zamek Bierzgłowski[7]. Ta niewielka miejscowość znajdowała się w granicach diecezji chełmińskiej. Droga wiodła przez Warszawę. Dotychczasowe trudy, i jak się podkreśla, widok zniszczonej stolicy, sprawiły, że Biskup dostał ataku serca. Na hospitalizacji przebywał w klinice św. Józefa. Dnia 18 sierpnia, samochodem wypożyczonym z ambasady amerykańskiej, pod opieką pielęgniarki s. Ambrozji Tomasik, wyruszył ks. Biskup do Zamku Bierzgłowskiego. Tego samego dnia przybył do Torunia i zatrzymał się prawdopodobnie w parafii św. Jakuba. Do nowego miejsca swego zamieszkania w Zamku Bierzgłowskim przybył dnia 20 sierpnia[8].

            Kompleks klasztoru-zamku pokrzyżackiego, bo o takim miejscu pobytu mówimy, był pod opieką diecezji chełmińskiej od 1929 roku, najpierw jako dzierżawa, a od 1933 roku jako własność. Obiekt poddano gruntownej renowacji, która trwała aż do 1936 roku. Przez trzy lata, do wybuchu wojny miejsce to służyło jako dom rekolekcyjny, letnisko dla kleryków oraz dom dla księży emerytów. Podczas II wojny światowej mieścił się w nim ośrodek szkoleniowy dla Niemców. Po zakończeniu wojny zdewastowany obiekt powrócił do swoich właścicieli. W 1950 roku został zabrany przez państwo i uczyniono w nim Państwowy Dom Opieki Społecznej. Zamek powrócił do prawowitych właścicieli w 1992 roku – już jako własność diecezji toruńskiej - nowo powstałej diecezji po podziale diecezji chełmińskiej w 1992 roku[9].

Termin przybycia Biskupa Szelążka do Zamku Bierzgłowskiego zbiegł się z ważnymi zmianami w diecezji chełmińskiej. Od 1 września 1945 roku do 30 czerwca 1946 roku rządy w diecezji chełmińskiej sprawował administrator apostolski ks. Andrzej Wronka[10]. Kiedy w diecezji chełmińskiej pojawił się Biskup Szelążek zaledwie od kilku tygodni diecezja miała nowego biskupa w osobie ks. biskupa Kazimierza Józefa Kowalskiego: nominację otrzymał 4 marca, diecezje objął 30 czerwca, ingres do katedry w Pelplinie miał miejsce 4 sierpnia 1946 roku[11]. W związku z tym obecność Biskupa Szelążka w Zamku Bierzgłowskim, związana była z pierwszymi dniami posługi nowego ordynariusza chełmińskiego. Potwierdzają to dobitnie słowa, które wypowiedział ks. biskup Kowalski podczas nieszporów na pogrzebie Biskupa Szelążka w dniu 12 lutego 1950 roku. Oto ich fragment: Ponieważ zaś pierwszą moją urzędową czynnością było przyjmować na ziemi chełmińskiej Chrystusa w Jego [tzn. Biskupa Szelążka] osobie, niechaj mi wolno będzie dzisiaj oddać Jezusowi tę ostatnią przysługę przy zwłokach zmarłego wielkiego Biskupa Kościoła Rzymsko-katolickiego[12].

 

Pomoc sióstr pasterek

 Dlaczego właśnie w Zamku Bierzgłowskim znalazł miejsce Biskup Wygnaniec? Dodajmy, że sam się tak czasami tytułował w listach[13]. Wydaje się, że było to związane z faktem pobytu w granicach diecezji chełmińskiej księży z diecezji łuckiej i co ciekawe kilku z nich posługiwało u sióstr pasterek (Zgromadzenie Sióstr Pasterek od Opatrzności Bożej). Jednym z nich był ks. prałat Gustaw Jełowicki, członek kapituły katedralnej łuckiej, który od października 1945 roku pełnił funkcje kapelana sióstr pasterek w domu generalnym zgromadzenia w Jabłonowie Pomorskim[14]. Stamtąd słał on pisma, między innymi do prymasa Polski kardynała Augusta Hlonda, w których informował o sytuacji Biskupa. Oto fragment listu z 14 marca 1946 roku:

Mam zaszczyt powiadomić Waszą Eminencję, że otrzymaliśmy wiadomość od P. Władysława Wolskiego, Vice-Ministra Administracji Publicznej i Głównego Pełnomocnika Rządu do repatriacji polaków z Rosji, że sprawa naszego Pasterza jest załatwiona pomyślnie i że należy spodziewać się prędkiego jego przyjazdu do kraju. Oby tylko Pan Bóg najlitościwszy pozwolił mu szczęśliwie do nas powrócić. Już raz mieliśmy podobną wiadomość, która nas jednak zawiodła. Dzieląc się tą dobrą nowiną, pozwalam sobie raz jeszcze podziękować Waszej Eminencji za wszystko, co zechciał dla nas uczynić[15].

Na adres klasztoru jabłonowskiego odpowiedział na powyższe pismo prymas Polski (list z dnia 23 marca 1946 roku):

Przewielebny Księże Prałacie! Serdecznie dziękuję Księdzu Prałatowi za powiadomienie mnie o zapowiedzianym powrocie do kraju J. E. ks. Biskupa Szelążka. Bardzo mnie ta wiadomość uradowała i zarówno Księdzu Prałatowi jak i wszystkim kapłanom oraz wiernym diecezji łuckiej składam gorące gratulacje z tej okazji. Życzę dalszej opieki Bożej dostojnemu Pasterzowi naszej kresowej diecezji i jego oddanym współpracownikom. Z błogosławieństwem prymasowskim i z wyrazami oddania jestem Ks. Prymas August Hlond[16].

To do domu zakonnego w Jabłonowie Pomorskim przyszedł dnia 18 maja 1946 roku do ks. G. Jełowickiego telegram, z kurii z Przemyśla, w którym informowano go o tym, że ks. Biskup Szelążek opuścił Przemyśl i udał się do Kielc[17].

Także z Jabłonowa Pomorskiego pisał do księdza prymasa inny kapłan diecezji łuckiej, ks. kanonik Jan Szych. W liście z 18 marca 1946 roku informował go o oczekiwanym zwolnieniu Biskupa i jego przyjeździe do Polski[18].

Tak więc Jabłonowo Pomorskie jawi się nam w pierwszych miesiącach 1946 roku, jako miejsce szczególne w kontekście genezy i pierwszych tygodni pobytu Biskupa Szelążka w Polsce. Może tam właśnie zapadły jakieś decyzje, mamy wręcz wrażenie, że stamtąd koordynowano starania o przybycie Biskupa nie tylko do Polski, ale także do diecezji chełmińskiej. Nie można wykluczyć, że to w Jabłonowie zrodził się pomysł uzyskania pozwolenia na zamieszkanie Biskupa Adolfa Szelążka w Zamku Bierzgłowskim. Przypomnijmy, że obydwie miejscowości leżały w ziemi chełmińskiej, która była ówcześnie południową częścią diecezji chełmińskiej. Poza tym kilku księży z diecezji łuckiej znalazło schronienie, pomoc i prace w domach zakonnych sióstr pasterek właśnie w tej części diecezji: ks. Gustaw Jełowicki (Jabłonowo Pomorskie), ks. Jan Szych (Toruń), ks. Czesław Domański (Toruń), ks. Michał Żukowski (Pniewite)[19].

Patrząc na kalendarz wydarzeń widzimy, że wstępne ustalenia w sprawie pobytu Biskupa łuckiego zapadły już za rządów administratora apostolskiego ks. Andrzeja Wronki. To przecież jeszcze za jego obecności parafię św. Jakuba w Toruniu otrzymał członek kapituły łuckiej ks. prałat Jan Szych. Dekret na objęcie parafii został wystawiony dnia 11 czerwca 1946 roku, a więc jeszcze przed objęciem diecezji chełmińskiej przez biskupa K. Kowalskiego. Ks. Jan Szych objął parafię toruńską na początku lipca[20].

Ten tok rozważań potwierdzają wspomnienia kapłana diecezji łuckiej, który także znalazł się w Polsce, ks. Stanisława Kobyłeckiego: W tym czasie Ks. Jan Szych był kapelanem SS. Pasterek w ich własnym szpitalu w Toruniu, przy ul. Wałdowskiej, obecnie C. Skłodowskiej. W nadziei powrotu Ks. Biskupa z więzienia zaczął myśleć o mieszkaniu dla niego. Zwrócił się z tą sprawą do Ks. Andrzeja Wronki, ówczesnego Administratora Apostolskiego diecezji chełmińskiej i gdańskiej. Ks. Wronka zgodził się oddać na rezydencję dla Biskupa Szelążka Zamek Bierzgłowski, stanowiący własność Biskupów chełmińskich, a ks. Szycha mianował proboszczem parafii św. Jakuba w Toruniu. Dochody z tej parafii miały być podstawą utrzymania Ks. Biskupa. Tak rozpoczęła się nowa karta historii w życiu Ks. Biskupa Szelążka. Gdy rządy diecezji chełmińskiej objął ks. bp Kazimierz Kowalski, potwierdził w całej rozciągłości decyzję swego poprzednika odnośnie Zamku Bierzgłowskiego i parafii św. Jakuba[21].

Z relacji wynika jednoznacznie, że w poszukiwaniu miejsca dla Biskupa Szelążka kluczową rolę odegrał ks. Jan Szych, który jak wspomniano pełnił funkcje kapelana u sióstr pasterek w domu toruńskim. Pierwsze decyzje w sprawie zamieszkania Biskupa związane były z osobą administratora apostolskiego ks. Andrzeja Wronki. Wstępne ustalenia zaakceptował nowy ordynariusz chełmiński ks. biskup Kazimierz Kowalski.

Zachował się bardzo interesujący list skierowany do Biskupa Szelążka przez, ówcześnie jeszcze biskupa-nominata ks. Kazimierza Kowalskiego, napisany w Gnieźnie, dokładnie w Seminarium Duchownym, w dniu 14 czerwca 1946 roku. Oto jego fragment:

W diecezji pelplińskiej[22] znajduje się pałac w Bierzgłowie pod Toruniem, który jest dotychczas niezamieszkały i nadaje się znakomicie na rezydencje biskupią. Mając w Seminarium Gnieźnieńskim dwóch kleryków diecezji łuckiej, mianowicie X. Alfonsa Schoenborna (wyświęcony dnia 2. VI na kapłana) i Józefa Reicherta (na 3 kursie), już od dłuższego czasu troskałem się o losy Waszej Ekscelencji. Dziś, kiedy Boski Arcykapłan przez Namiestnika Swego raczył powierzyć mi rządy nad diecezją pelplińską, proszę, Waszą Ekscelencję o tę łaskę, by przyjął wyżej wymieniony Pałac i zechciał w nim zamieszkać ku radości nas wszystkich, którzy pragniemy wyprosić u Boga jak najszczęśliwszą przyszłość dla diecezji łuckiej i jej Arcypasterza. W osobie Waszej Ekscelencji pragniemy posiadać i uczcić samego Chrystusa Pana na ziemiach pomorskich[23].

 

Obecność sióstr franciszkanek

             W czasie pobytu Biskupa Szelążka w Zamku Bierzgłowskim prowadzenie domu i bezpośrednia opieka nad Biskupem spoczywała w rękach sióstr ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek od Pokuty i Miłości Chrześcijańskiej. Siostry pracowały w tym domu diecezjalnym od 1933 roku, z przerwą w okresie wojny. Do Zamku Bierzgłowskiego powróciły w lipcu 1946 roku[24]. Przełożoną domu w latach 1946-1950 był s. Myra[25]. To siostrom franciszkankom zawdzięczamy powstanie cennych dla nas źródeł: wspomnień, kroniki domu zakonnego[26], w której często spotykamy odniesienie do osoby biskupa oraz opisu choroby, zgonu i pogrzebu ordynariusza łuckiego[27]. Gdyby nie one nasz stan wiedzy o biskupie w ostatnich latach jego życia byłby bardzo skromny.

            Początek pobytu Biskupa w Zamku Bierzgłowskim siostry opisały w Kronice następująco: Na początku sierpnia [1946 roku] otrzymałyśmy wiadomość, że J. Eks. Ks. Bp Ordynariusz Kazimierz Józef Kowalski przyjął do swej diecezji ewakuowanego Ks. Bpa Adolfa Szelążka – Ordynariusza Łuckiego. Odtąd zamek stał się siedzibą Kurii Diecezjalnej Łuckiej. Siostry dokładały wszelkich starań, by pokrzywdzonemu Bpowi przygotować estetyczne i przytulne mieszkanie. O meble dla J. Ekscelencji postarał się Kanclerz Kurii Łuckiej Ks. Szycht[28]. M. Rafaela przysłała nam S. Elżbietę Falkus jako kucharkę i S. Adrianę Wentę – pielęgniarkę do pielęgnacji chorego Biskupa. Z przybyciem Biskupa na zamek zstąpiło większe błogosławieństwo Boże w nasz dom. Przede wszystkim ułożyło się nasze życie zakonne. Odtąd codziennie mamy Mszę św., S. Leonia służy choremu Ks. Biskupowi przy celebrowaniu.

Myra po latach tak będzie wspominać ks. Biskupa: Zawsze budowałyśmy się jego postawą i pobożnością z jaką odprawiał Mszę świętą. Był nadzwyczaj skupiony i cały zatopiony w Bogu. Lubiłyśmy patrzeć na tę postać, z której jakby promieniowała nadprzyrodzoność. Nie chciał korzystać z podstawionego mu tronu biskupiego. Nie siadał na nim nigdy. Klękał obok i modlił sie na kolanach- mimo podeszłego wieku. Tak rozmodlonego i zatopionego w Bogu widywałyśmy Go bardzo często w ciągu dnia. To postać całkowicie zdana na wolę Bożą, którą cenił nade wszystko. Nie miał żalu do żadnych osób, które Go uwięziły i źle traktowały. Nie pozwolił nic ujemnego powiedzieć o tych osobach. Sam zaś powtarzał: To tak musiało być, taka była wola Boża, taki był dopust Boży[29].

 

Śmierć przyjaciela

 Zamieszkanie Biskupa Szelążka w Zamku Bierzgłowskim znalazło swoje echo w parafii św. Jakuba w Toruniu[30]. Okazuje się, że właśnie ta parafia została wyznaczona jako uposażenie dla niego, jak i kapituły łuckiej. Jak już wspomniano pierwszym kapłanem łuckim, który jako administrator objął parafię świętojakubską był ks. prałat Jan Szych. Przypomnijmy, że urodził się on dnia 24 czerwca 1898 roku, a święcenia kapłańskie przyjął w 1923 roku. Od 1926 roku był kanclerzem Kurii Biskupiej w Łucku[31]. Ks. Szych objął parafię na początku lipca, protokół z tzw. tradycji, czyli przejęcia parafii, nosi datę 4 lipca. Parafię zdawał ks. Alfons Weltrowski, który aktualnie był już administratorem parafii w Fordonie. Przekazanie parafii miało miejsce w obecności dziekana toruńskiego ks. prałata Franciszka Janka[32].

            Ks. J. Szych nie był jedynym kapłanem diecezji łuckiej, który posługiwał w parafii świętojakubskiej. Oprócz niego na plebanii zamieszkali także: ks. kanonik Konrad Moszkowski i ks. Michał Żukowski. Ten drugi pełnił funkcję prefekta[33].

            Z wielu źródeł wiemy, że Biskupa Szelążka i ks. J. Szycha łączyły bliskie relacje przyjaźni. Trudno przecenić znaczenie ks. Szycha w pierwszych miesiącach pobytu ks. Biskupa w Polsce. Zresztą nie tylko ordynariusz łucki był obiektem jego trosk, śmiało można powiedzieć, że to przede wszystkim ks. J. Szych organizował funkcjonowanie diecezji łuckiej na „wygnaniu”. Odwołajmy się w tym miejscu do słów samego Biskupa Szelążka, który będąc już w Zamku Bierzgłowskim w liście do ks. Stanisława Figielskiego z 17 września 1946 roku, takimi słowami wspominał zasługi ks. J. Szycha: Oto wiedzieć trzeba, że od 1926 r. przez 20 lat nieustannie opiekuje się mną, czuwa nad moim życiem i zdrowiem mój kanclerz, kanonik Szych. Z chwilą mego aresztu zorganizował dostawy dla mnie produktów żywnościowych co tydzień lub co 10 dni. Bez tej pomocy ja bym nie przeżył. On więc naprawdę uratował mi życie. Gdy on sam musiał wyjechać za Bug, zapewnił mi nadal ową pomoc, a sam z niesłychanym poświęceniem się, przewiózł za Bug wszystkie moje rzeczy, bibliotekę i wszystkie rzeczy katedry Łuckiej! Tutaj zaś nie dbając o siebie – jako skromny kapelan szpitala epidemicznego w Toruniu zadowolił się jednym pokoikiem, marnym stołowaniem i brakiem stypendiów a cały wolny czas poświęcił na zabiegi o wyratowanie mnie. Poznali jego wybitne zalety. Toteż przy jego pośrednictwie władze Diecezji Chełmińskiej zaproponowały mi na stały pobyt byłą letnią rezydencję biskupa Okoniewskiego, zamek (pokrzyżacki) Bierzgłowo 12 km od Torunia[34].

Z zachowanej korespondencji wiemy, że ks. Biskup Szelążek informował o tych wszystkich zasługach ks. Jana Sekretariat Stanu Ojca Świętego. Czynił także starania, aby ksiądz kanclerz otrzymał odznaczenie papieskie. Stolica Apostolska przychyliła się do prośby Biskupa i mianowała ks. Szycha Prałatem Domowym Ojca Świętego, jednak nominacja przyszła już po jego śmierci. Sam Biskup dnia 28 kwietnia 1947 roku mianował go Prałatem Kapituły Katedralnej Łuckiej[35].

Biskup Szelążek przeżył bardzo głęboko śmierć ks. Jana, która miała miejsce dnia 31 października 1947 roku. W Kronice sióstr franciszkanek pod datą 28 października tegoż roku czytamy: Otrzymałyśmy smutną wiadomość o ciężkiej chorobie Ks. Kanclerza Szychta, proboszcza przy Kościele św. Jakuba w Toruniu. Ks. Kanclerz z wielką troskliwością opiekował się Ks. Biskupem i Siostrami w Zamku. Toteż na tę wiadomość J. Eks. Ksiądz Biskup natychmiast udał się do niego, zaopatrzył św. sakramentami chorych. Po 3 dniach chory Ks. Kanclerz pożegnał się z tym światem i odszedł do Pana po swą nagrodę[36].

Obecność Biskupa przy konającym ks. Janie potwierdziła także s. Salomea Dorawa ze Zgromadzenia Sióstr Pasterek od Opatrzności Bożej. Ona to opiekowała się podczas choroby księdzem prałatem. Ksiądz Biskup widział wielkie oddanie siostry. Swoją wdzięczność wypisał na obrazku przedstawiającym św. Andrzeja Bobolę, który ofiarował siostrze po śmierci ks. Jana. Na jego odwrocie napisał następujące słowa: Najczcigodniejszej Siostrze Salomei, Zgromadzenie S.S. Pasterek, z gorącym błogosławieństwem pasterskim i z wyrażeniem najgłębszej wdzięczności za opiekę nad Ukochanym moim Dobroczyńcą, ks. prałatem Janem Szychem, zawsze i w ostatnich chwilach Jego życia. Szelążek Bp Toruń 1 XI 47. Obrazek szczęśliwie zachował się do dnia dzisiejszego w Archiwum Domu Generalnego Zgromadzenia Sióstr Pasterek od Opatrzności Bożej w Jabłonowie Pomorskim i jest wyjątkową pamiątką po Biskupie Szelążku[37].

Adriana, franciszkanka posługująca ks. Biskupowi w Zamku Bierzgłowskim tak wspominała relacje między Biskupem, a ks. J. Szychem: Na uwagę zasługuje wielka przyjaźń jaka dała się zauważyć pomiędzy Ks. Biskupem i kanclerzem Szychem. Te dwie Osoby kochały się jak Ojciec z Synem. Aż miło było patrzeć na to. Toteż bardzo boleśnie przeżył Ks. Biskup śmierć księdza Szycha. Po śmierci swego ukochanego Przyjaciela i Opiekuna- jak Go nazywał- zdrowie Ks. Biskupa zaczęło coraz bardziej podupadać. Długo nie mógł przyjść do siebie[38].

Śmierć ks. Jana Szycha została odnotowana także w Kronice toruńskich redemptorystów. Pod datą 31 października 1947 roku czytamy w niej: umarł ks. prałat Jan Szych, proboszcz u św. Jakuba, kapłan wielkiej zacności, nieposzlakowany, prawdziwie „bonus Miles Christi Jezu”- nasz serdeczny przyjaciel, który jako kanonik i kanclerz w Łucku przechował deponowane tamże korony Obrazu M.B. Tuchowskiej i oddał nam je 1946 w maju po przybyciu do Torunia. W przeniesieniu zwłok do kościoła 2.II. wzięli udział OO. [Marian] Kural i [Józef] Kaczewski a na pogrzebie 3.11. OO. [Franciszek] Nowakowski, Kusol, Kaczewski i [Henryk] Szulc. O Rektor [Kazimierz Hołda] złożył osobiście kondolencje 1.11. na ręce ks. prałata Moszkowskiego, następcy ks. Szycha na probostwie[39].

Na koniec przytoczmy jeszcze fragment listu ks. kardynała Augusta Hlonda, który pisząc dnia 5 lutego 1948 roku do Biskupa Szelążka napisał między innymi tak: Proszę przyjąć również szczere słowa współczucia z powodu bolesnej straty, jaką Wasza Ekscelencja poniósł przez śmierć nieodżałowanego kapłana św. Ks. Prałata Szycha. Niechaj Pan Jezus raczy w tym nieszczęściu Waszą Ekscelencję pocieszyć! Ze swej strony zapewniam pamięć w modlitwach. Sądzę, że akta zmarłego a tak zacnego kapłana należy uzupełnić bullą nominacyjną, którą zaliczony został pośród Prałatów Domowych J. Św., a która niestety nadeszła tu dopiero po jego zgonie. Pozwalam sobie przesłać ją Waszej Ekscelencji[40].

 

Pośród swoich kapłanów

 W związku z obecnością Biskupa Szelążka w Zamku Bierzgłowskim do pokrzyżackiego domu zakonnego zaczęli przybywać liczni goście. Pośród nich znaczna grupę stanowili przede wszystkim księża z diecezji łuckiej. Zauważmy, że byli oni rozproszeni po całej Polsce. Przyjeżdżając do swojego Biskupa szukali jedności, oparcia i pomocy, a jednocześnie także i sami podtrzymywali Biskupa w nadziei zmiany tej trudnej sytuacji. Obiektywnie trzeba stwierdzić, że ich sytuacja zarówno materialna, jak i kondycja psychiczna pozostawiały wiele do życzenia. Bardzo często byli oni pozbawieni jakiegokolwiek zabezpieczenia materialnego i tułali się po różnych diecezjach szukając możliwości posługi. Zauważmy, że wszyscy oni doświadczyli nie tylko okrucieństwa wojny, ale także jako jedni z pierwszych na tak ogromną skalę, powojennego barbarzyństwa komunizmu. W Kronice sióstr franciszkanek pod datą 24 grudnia 1947 roku czytamy ujmujące słowa: Przyjechało dużo Księży z Torunia i okolicy, by obchodzić tradycyjną wigilię Bożego Narodzenia razem ze swoim Biskupem[41]. Tych wspólnych wigilii przeżyli kapłani wraz ze swoim Biskupem tylko pięć.

Organizując życie diecezji „na wygnaniu” Biskup dokonywał niezbędnych nominacji. Dotyczyło to przede wszystkim uzupełniania składu kapituły łuckiej[42]. Niestety Biskup był praktycznie pozbawiony możliwości wpływania na mianowania księży łuckich administratorami, czy proboszczami, gdyż władza ta spoczywała w rękach biskupów poszczególnych diecezji.

Biskup szukał swoich kapłanów, szczególnie zatroskany był o tych którzy pozostali na Wołyniu, a dokładnie to przebywali we więzieniach i obozach pracy. Na początku 1947 roku takich księży było 14. Wiemy, że w tej kwestii zwracał się o pomoc do Episkopatu Polski, który z kolei szukał pomocy i pośrednictwa w Ministerstwie Spraw Zagranicznych[43]. Biskup czynił między innymi starania o uwolnienie ks. Władysława Bukowińskiego (1904-1974)- wykładowcy w seminarium duchownym, dyrektora Diecezjalnego Instytutu Akcji Katolickiej, a w okresie wojny pełniącego obowiązki proboszcza parafii katedralnej w Łucku. Został on aresztowany w styczniu 1945 roku i skazany na wiele lat łagrów. Dodajmy, że obecnie kapłan ten jest kandydatem na ołtarze. Szukając pomocy w jego uwolnieniu ks. Biskup Szelążek pisał między innymi do arcybiskupa krakowskiego ks. kardynała Stefana Sapiechy. W liście z 29 kwietnia 1948 roku czytamy: Niezmiernie zatroskany jestem losem Ks. Kanonika Bukowińskiego i innych kapłanów, którzy trzymani są na Wschodzie. W odpowiedzi na wszystkie starania o ich repatriację odpowiadano obietnicami, że wkrótce zostaną zwolnieni. Tymczasem otrzymuję od ks. prałata F. de Ville’a taką notatkę: „Dziś, jak mnie w tej chwili ze strony dobrze poinformowanej powiedziano, sprawa ta jest nieaktualna”... A jednak ratować go trzeba dla dobra Kościoła i Ojczyzny. Ks. kanonik Bukowiński jest wyjątkowo wartościową jednostką. Wybitni są także i inni trzymani tam księża. Ośmielam się przeto zapytać, czy Eminencja nie zechciałby wydelegować kogoś do Warszawy, aby wobec Ministerstwa Spraw Zagranicznych, wobec Premiera i p. Viceministra Wolskiego ponowił żądania repatriacji pomienionych kapłanów. Słowo Eminencji niezawodnie zaważy w tej sprawie[44].

Szukając ilustracji tamtych trudnych powojennych dni odwołajmy się także do słów listu, który dnia 20 grudnia 1949 roku skierował do kapłanów diecezji łuckiej Wikariusz Generalny Diecezji Łuckiej ks. Stanisław Kobyłecki. Oddają one atmosferę tamtych trudnych powojennych dni:

Kapłani naszej diecezji, porozrzucani po całym kraju, pracują na różnych stanowiskach. Mimo rozproszenia czujemy się wszyscy jedną rodziną. Więzią, która nas łączy, jest nasz Arcypasterz, który, jak wiemy, rezyduje w Zamku Bierzgłowskim pod Toruniem. Jego Ekscelencja niejednokrotnie z wielkim rozczuleniem wyrażał przede wszystkim głęboką wdzięczność dla swoich kapłanów, za to, że zapewnili Mu odpowiednie i godne Jego Osoby warunki egzystencji. Przeto jak najuprzejmiej proszę wszystkich Czcigodnych Księży, by i nadal poczuwali się do tego naprawdę miłego obowiązku. Z naszych datków oprócz Arcypasterza korzystają też starsi, niezdolni już do pracy, kapłani[45].

O stosunku Biskupa do swoich kapłanów wspomina także przełożona wspólnoty sióstr franciszkanek w Zamku Bierzgłowskim s. Myra: Uderzał nas bardzo stosunek Ks. Bpa do księży. Był to stosunek Ojca do dzieci. Bardzo ojcowski i troskliwy. Pełen radości i pogody ducha, starał się przelać wszystkie swoje zalety na tych, których kochał. Częsty kontakt z kapłanami swojej diecezji napawał Go wielka radością. Odwiedziny przyjmował gościnnie, zawsze znajdował dla nich czas, nigdy nie odesłał bez pokrzepienia i podtrzymania na duchu, chociaż sam bardzo boleśnie przeżywał wygnanie ze swej diecezji. Kiedyś powiedział do mnie: „Chociaż wszystko mam pod dostatkiem i jest mi tutaj bardzo dobrze, to tęsknię za Wołyniem. I gdyby mi kto powiedział- wróć- natychmiast bym wrócił nawet do warunków gorszych i do ubóstwa[46].

Adriana, franciszkanka posługująca ks. Biskupowi w Zamku Bierzgłowskim tak wspominała relacje między Biskupem, a jego kapłanami: Ks. Biskup Szelążek bardzo boleśnie przeżywał fakt, że na Wschodzie pozostało jeszcze 17- albo 14 uwięzionych Kapłanów. Chciał ich ratować. W tej sprawie pisał gdzie się dało i prosił aby ich wyrwać z więzienia. Chorym i starszym kapłanom był bardzo współczującym Ojcem. Często prosił mnie, abym pośpieszyła im z pomocą fachową. Bolał nad tym, że nie jest w stanie wszystkim pomóc. Niezmierna radością napawało Go to, że księża często Go odwiedzali. Cieszył się wówczas i był bardzo gościnny. Przy stole sam osobiście nalewał gościowi zupę i podawał potrawę. Nie chciał korzystać z prawa pierwszeństwa. Księża kochali Go jak swego Ojca, ciszyli się, że widzą swego Biskupa żywego i wesołego, pomimo tak podeszłego wieku i słabego zdrowia[47].

Kapłanów łuckich spotykamy także w obfitej korespondencji, która wędrowała między Biskupem, a jego księżmi, czyli rozproszonymi po całej Polsce duchownymi. Trudno ustalić pełną liczbę księży, było ich jednak prawdopodobnie około stu. Wskazuje na to chociażby fakt, że na pogrzebie Biskupa Szelążka, zdaniem ks. Stanisława Kobyłeckiego, miało się zebrać około stu duchownych z diecezji łuckiej[48]. Tak wysoką liczbę potwierdza także inne źródło. Według zachowanego spisu z 1974 roku żyjących kapłanów łuckich miało być jeszcze aż 83. Według sporządzonej w tym roku listy najwięcej księży znalazło schronienie i miejsce posługi w diecezji warmińskiej - aż 22 księży. W pozostałych diecezjach wyglądało to następująco: 16 duchownych- diecezja wrocławska; 11 duchownych- włocławska; 9 duchownych- chełmińska, opolska; 7 duchownych- gorzowska; 6 duchownych- warszawska; 5 duchownych- lubelska; 4 duchownych- krakowska, poznańska, podlaska (siedlecka); 3 duchownych- katowicka, łódzka, tarnowska; 2 duchownych- płocka; 1 duchowny- częstochowska, gdańska, gnieźnieńska, przemyska, sandomierska[49].

 

Kuria Biskupia w Zamku Bierzgłowskim

 Od momentu przybycia Biskupa łuckiego do Zamku Bierzgłowskiego miejsce, które wcześniej kojarzone było z rekolekcjami[50] oraz domem wypoczynkowym dla księży, nabrało innego charakteru. Przede wszystkim stało się siedzibą kurii diecezji łuckiej, której urzędowa nazwa brzmiała teraz: Kuria Biskupia Łucka w Zamku Bierzgłowskim, powiat Toruń[51].

Biskup Szelążek mimo podeszłego już wieku prowadził bardzo aktywną działalność. Świadczy o tym chociażby zachowana bogata korespondencja, która zarówno wychodziła spod pióra Biskupa, jak i przychodziła do Zamku Bierzgłowskiego[52]. Zachowały się chociażby listy wysyłane do Watykanu. Poza tym znamy kilka listów postulacyjnych w sprawie kanonizacji: bł. Jana z Dukli, beatyfikacji: Szymona z Lipnicy i Rafała Kalinowskiego. Biskup korespondował z Prymasami: Augustem Hlondem i Stefanem Wyszyńskim.

Zachowała się obfita korespondencja z wieloma biskupami, np.: Stanisławem Adamskim (diecezja katowicka), Franciszkiem Bardą (diecezja przemyska), Eugeniuszem Baziakiem (arcybiskup lwowski, wygnaniec, od kwietnia 1946 z siedzibą w Lubaczowie), Lucjanem Bernackem (archidiecezja gnieźnieńska), Juliuszem Bieniekiem (diecezja katowicka), Zygmuntem Choromańskim (archidiecezja warszawska), Stanisławem Czajką (diecezja częstochowska), Józefem Gawliną (biskup polowy Wojska Polskiego, opiekun Polaków na uchodźstwie), Zdzisławem Golińskim (diecezja lubelska), Romualdem Jałbrzykowskim (arcybiskup wieleński, od 1945 r. przebywał w Białymstoku), Franciszkiem Jopem (diecezja sandomierska), Czesławem Kaczmarkiem (diecezja kielecka), Michałem Klepaczem (diecezja łódzka), Franciszkiem Korszyńskim (diecezja włocławska), Kazimierzem Józefem Kowalskim (diecezja chełmińska), Teodorem Kubiną (diecezja częstochowska), Kantym Lorkiem (diecezja sandomierska), Stanisławem Łukomskim (diecezja łomżyńska), Wacławem Majewskim (archidiecezja warszawska), Stanisławem Rospondem (archidiecezja krakowska), Adamem Sapiechą (archidiecezja krakowska), Janem Stepą (diecezja tarnowska), Antonim Szlagowskim (archidiecezja warszawska), Ignacym Świrskim (diecezja siedlecka), Wojciechem Tomakiem (diecezja przemyska) oraz Tadeuszem Zakrzewskim (diecezja płocka).

Znamy także korespondencje z administratorami apostolskimi: Teodorem Benschem (diecezja warmińska), Karolem Milikiem (archidiecezja wrocławska), Edmundem Nowickim (administrator kamieński, lubuski i prałatury pilskiej, Gorzów Wielkopolski), Czesławem Sokołowskim (diecezja siedlecka), Andrzejem Wronką (diecezja gdańska-diecezja chełmińska).

Biskup pisał i otrzymywał informacje do różnych instytucji kościelnych, np.: Rady Polonii Amerykańskiej, Katolickiego Towarzystwa Wydawniczego „Rodzina Polska”, Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Ligi Katolickiej, Sekretariatu Prymasa Polski oraz Polskiego Seminarium Duchownego w Paryżu.

Jak już wspomniano wcześniej najbogatszą korespondencję prowadził Biskup z rozproszonymi po całej Polsce duchownymi z diecezji łuckiej.          Stan tymczasowości na pewno nie sprzyjał administrowaniu „diecezji na wygnaniu”. Udało się jednak stworzyć Biskupowi chociaż niewielką namiastkę administracji diecezjalnej.

            Życie codzienne Biskupa tak opisała przełożona franciszkanek s. Myra: Codzienny program ks. Biskupa przedstawiał się następująco: Kaplica, praca przy biurku- pisanie różne, czytanie korespondencji, odpisywanie itp. – spacer po świeżym powietrzu. Dużo spacerował, ale jak już zaznaczyłam, zawsze z różańcem w ręku. Wstawał bardzo rano i przed Mszą św. odmawiał brewiarz. Wiedząc o tym, że każdej chwili może Go Pan odwołać do wieczności- chodził z tą myślą ciągle z powodu słabego zdrowia i wieku podeszłego- prosił mnie, abym Go budziła pukaniem do drzwi rano. Gdy pukałam, odpowiadał mi silnym głosem: „Żyję, żyję!”[53].

W Zamku Bierzgłowskim powstała ostatnia redakcja pracy Biskupa Szelążka, opublikowanej w 1947 roku w Toruniu, pt.: „Podstawy dotacji duchowieństwa katolickiego w Polsce w okresie przedkonkordatowym”[54]. Dzieło to zostało przyjęte przez biskupów polskich z wielkim zainteresowaniem i uznaniem. Świadczy o tym chociażby bogata korespondencja, jaka napłynęła do Biskupa od różnych hierarchów. W Zamku Bierzgłowskim zakończył także Biskup Szelążek opracowywanie swoistego dzieła swojego życia zatytułowanego: „Moralne odrodzenie świata” – praca została wydana w 1979 roku w Mannheim[55].

 

Siostry terezjanki

 Przyglądając się ostatnim latom życia Biskupa Szelążka nie sposób nie znaleźć także odniesień do założonego przez niego Zgromadzenia Sióstr św. Teresy od Dzieciątka Jezus (potocznie sióstr terezjanek). Echo tych relacji spotykamy na przykład w zachowanej korespondencji z przełożonymi zgromadzenia, tzn. m. Marią Kubasiewicz oraz m. Bernardą Nakonowską[56]. Biskup pozostał do końca życia Ojcem duchowym zgromadzenia. Kiedy dnia 30 grudnia 1947 roku II Kapituła Generalna zgromadzenia na przełożoną generalną wybrała s. Bernardę Nakonowską, ta już w styczniu 1948 roku udała się do Zamku Bierzgłowskiego[57].

Nie mamy wątpliwości, że tak samo jak dla Biskupa także i dla młodego zgromadzenia zakonnego, powojenna rzeczywistość okazała się bardzo okrutna. Przez pierwsze lata swojego istnienia siostry terezjanki związane były prawie wyłącznie z obszarem diecezji łuckiej. Po II wojnie światowej siostry musiały praktycznie od nowa organizować strukturę zakonną i szukać nowych miejsc, w których można by zakładać domy zakonne. Odradzające się zgromadzenie naturalnie szukało także pomocy i oparcia u swojego Ojca założyciela i mogło na niego liczyć. Biskup Szelążek, oceniając jednak realnie swoje możliwości, delegował jako opiekuna zgromadzenia ks. Stanisława Kobyłeckiego[58].

          W spuściźnie po ks. Biskupie zachowało się przygotowane przez niego przemówienie, które napisał dnia 20 września 1948 roku w związku kanoniczną erekcją nowicjatu w domu zakonnym w Rychnowie koło Ostródy w diecezji warmińskiej. Uroczystość miała miejsce dnia 3 października 1948 roku. Biskup nie mógł sam uczestniczyć w tym wydarzeniu, dlatego napisał tekst, który przekazał do odczytania swojemu delegatowi ks. St. Kobyłeckiemu. Poniżej cytujemy jego obszerne fragmenty:

W psalmie 83 ziemia, doczesny teren naszego życia, nazwany został „padołem płaczu”. Tę bowiem drogę Stwórca wyznaczył ludzkości dla dojścia do wiekuistych przeznaczeń. Niegdyś Bard Polski ujął tę prawdę w zwięzłą formę: „Cierpieć, to życie wyższe, co górnie spoziera na ziemię; do nieba tęskni, na krzyżu się wspiera”. W tej drodze nie zostawił nas Pan Bóg bez opieki i kierownictwa. W każdej zaś katolickiej dziedzinie dorastające dziecko wie, że na świat przyszedł Syn Boży, Pan nasz Jezus Chrystus. Wie także, jaki był cel Wcielenia Syna Bożego. On przywrócił zerwane przez grzech pierworodny węzły miłości z naszym Ojcem na niebie; przywrócił nam synostwo Boże; przywrócił prawa do wiekuistej chwały.

Wszakże i na życie doczesne wskazał człowiekowi najwyższe zadanie, doskonałość moralną według wzoru, który jasno wskazał: „Bądźcie doskonali, jako Ojciec wasz Niebieski doskonały jest”. Własnym zaś przykładem wskazał sposoby osiągnięcia tej doskonałości. I poszli za Nim, śladami Zbawiciela naszego, przez te ubiegające dwa tysiące lat, tłumy, wpatrzone w niebo, które wyrzekały się doczesnego szczęścia, i swoje siły, swoje talenty, swoje zdrowie i życie swoje składały jako ofiary całopalne u stóp Jezusowych, aby w życie ziemskie wcielać ideały, wskazane przez Chrystusa; aby zapalać w sercach ludzi ogień miłości Bożej, i na całym okręgu ziemi zapalać ogniska ofiarnej pracy dla dobra bliźnich i rzucać wszędzie wzory cnót heroicznych; poskromienia niepohamowanych namiętności, tak dobrze znanych concupiscentia carnis, concupiscentia oculorum i superbia vitae. I płynęły te wzory wezbranymi potokami, nieraz zabarwione dla obrony praw Chrystusowych męczeńską koroną. A w tymże Psalmie 83 im Duch Przenajświętszy wskazał, jakie losy czekają tych, którzy z Chrystusem Panem się wiążą: Błogosławieni, którzy mieszkają w Domu Twoim Panie, na wieki wieków będą Cię chwalili. Błogosławiony człowiek, którego ratunek jest od Ciebie; rozłożył on bowiem w duszy swojej, gdy życie na tym padole płaczu, wstępowania na wyższe szczeble doskonałości chrześcijańskiej. Albowiem Pan nasz da błogosławieństwo. Pójdą z cnoty w cnoty, aż do chwili oglądania Boga twarzą w twarz.

I dziwna rzecz: nigdy nie zabraknie powołań na tę drogę ciernistą, twardą, wymagającą wielu poświęceń i prawdziwego heroizmu cnót chrześcijańskich. Rządy Ducha Przenajświętszego wprowadziły już do życia setki, jeżeli nie tysiące Zgromadzeń Zakonnych. Stało się bowiem jasnym, że jeżeli pragniemy wykonać Prawo Boże w całej pełni, to pełni tej nie osiągamy, gdy nie są wprowadzone rady ewangeliczne w życie, więc: ubóstwo, czystość, posłuszeństwo.

Na próżno nieprzychylni Chrystusowi ludzie usiłowali wywodzić, że Zgromadzenia Zakonne nieprzydatne są, a nawet szkodliwe dla społeczeństwa. Historia bowiem, aż nadto dowodnie wskazała, że Zakony przez wszystkie wieki swego istnienia oddawały największe usługi cywilizacji świata, przyczyniały się do szerzenia oświaty, wzbogacały naukę, obejmowały w swoją opiekę chorych, sieroty, opuszczonych starców; a nawet wielokrotnie swoim wstawiennictwem u Boga, nieustanną modlitwą odwracały wielkie klęski, które groziły światu.

Miliony jednak chrześcijan, chociaż wierzą we wszystkie prawdy wiary, niedostatecznie liczą się jeszcze z rzeczywistą obecnością Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Zaabsorbowani sprawami doczesnymi zaniedbują odwiedzanie Pana Jezusa. Mniej jeszcze pamiętają o przyjmowaniu tego Chleba, który z nieba zstąpił. Można bez obawy błędu twierdzić, że wśród tej obojętności wybrał Pan Jezus dusze, które wyjątkowymi łaskami pobudził do wyjścia z tego tłumu obojętnych, a wprowadził do stanu gorącej miłości Bożej. Do nich niewątpliwie należą Zgromadzenia Zakonne, szczególniej - żeńskie. I tu właśnie postawić trzeba pytanie, dlaczego Pan Jezus mieszka w Eucharystii. W perspektywie ostatecznych przeznaczeń człowieka trzeba jasno sobie uprzytomnić, że tak wielkie poświęcenie się Chrystusa Pana jest dokonywane dla celów wyższych ponad ziemskie sprawy, najbardziej nawet szlachetne i wzniosłe; mówimy tu o celach wyższych, zamierzonych na pierwszym planie. Możliwym jest, że Pan Jezus zamierza powołać wśród dusz, związanych ślubami zakonnymi niektóre wybrane dusze do mistycznej kontemplacji, jak to wskazują wszystkie wieki dziejów Kościoła, że ciągle na Jego widowni ukazują się takie dusze, które przy tym nie własnej tylko służą świętości, ale spełniają wielkie dziejowe zadania, mające znaczenie dla całej ludzkości. Poza tym jednak On, Pan Jezus, przyszedł i jest wśród nas, aby nam pomagać we wszystkich naszych doczesnych sprawach: pocieszać w utrapieniach, dodawać mocy do ich znoszenia; łagodność przeciwieństwa; oświecać i radzić, gdy mamy przed sobą powikłane sprawy; wysłuchiwać nasze skargi, jak Najwierniejszy Przyjaciel, który na wszystkie nasze niedole ma lekarstwa, może i chce ich użyć. Po upływie pewnego czasu spostrzegamy, że nie na próżno przed Nim złożyliśmy ciężary swego życia. Pójdźmy za Nim!

Przed dziesięciu laty Pan Bóg powołał do życia Kongregację Sióstr Św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Obchodzimy w tej chwili uroczystość założenia Nowicjatu tej Kongregacji. Dzięki składamy Panu Bogu są tę łaskę. Dzięki składamy tej Świętej Teresie, że tę łaskę wyjednała. Dzięki składamy wielce zasłużonemu Zakonowi ss. Benedyktynek, że zgodził się na wyznaczenie do tego Nowicjatu Najbardziej zasłużonej Mistrzyni i Jej samej, że raczyła przyjąć ten wielki ciężar i to posłannictwo, dzięki składamy Matce Bernardzie, Przełożonej Głównej naszego Zgromadzenia. Papieże, którzy przeprowadzali kanonizację św. Teresy, zaliczyli Ją do największych świętych naszych czasów. Nowicjat rozwinie nowo powołanym zasadnicze rysy tej świętości. Wszystkie Siostry Kongregacji Sióstr Św. Teresy powinny odpowiedzieć oczekiwaniom tej Świętej i ustąpić jak najgorliwiej w Jej ślady[59].

 

Biskup i przyjaciel

 Biskup prowadził korespondencję z wieloma osobami świeckimi. W ich gronie spotykamy zarówno jego przyjaciół, jak i diecezjan. Zachowała się między innymi korespondencja z prof. Politechniki Warszawskiej Antonim Ponikowskim (1878-1949)[60], w okresie międzywojennym w latach 1921-1922 Prezesem Rady Ministrów i jego żoną Karoliną.

Zachował się między innymi list Biskupa do Karoliny Ponikowskiej napisany po śmierci profesora (zmarł on 27 grudnia 1949 roku) z 11 stycznia 1950 roku. Jak widać było to krótko przed śmiercią samego Biskupa. Ponieważ ordynariusz łucki był w tym czasie już chory list napisała z jego polecenia s. Myra: Nie rozpacz, nie gorzkie łzy, nawet po śmierci Najbliższych Osób, wylewane choćby śladem Pana Jezusa przy grobie Łazarza, nie upadek ducha, lecz najgłębsze zobowiązania służenia Ojczyźnie przekazał nam w spadku Najukochańszy nasz Ojciec św. Profesor Antoni Ponikowski, składając na nas obowiązek służenia tej sprawie śladami, które On nam zostawił. Niewątpliwie ten Jego spadek będzie przez nas z największą pieczołowitością ochraniany i wypełniany. Całą mocą duszy przyłączam sie do Waszej Rodziny nie tylko uczuciami serca, lecz efektywnie – ile Pan Bóg pozwoli – zespolić moje sprawy z dążeniami Najczcigodniejszej Rodziny Pana Profesora[61].

Do Zamku Bierzgłowskiego pisali także mieszkańcy dawnej diecezji łuckiej, którzy po II wojnie światowej musieli opuścić Wołyń i zamieszkali w Polsce. Oto fragment jednego z listów, który został napisany 1 października 1948 roku przez W. Teleżyńską:

Spotkała nas wielka radość: przed dwoma dniami przyjechała do nas córka nasza Jadwiga, po blisko czteroletniej nieobecności. Jest zdrowa i nic nie zmieniona. Wielka to łaska Boża, którą zawdzięczamy również modlitwom Waszej Ekscelencji, za które byliśmy i jesteśmy bardzo wdzięczni. Mieszkamy obecnie koło Wrocławia w majątku Państwowym, w którym córka nasza Hala ma posadę. Zdrowie nam dopisuje nieźle. Wnuki uczą się w miejscowej szkole. Należy mieć nadzieję, że i nasi księża również wkrótce wrócą[62].

Jeszcze jeden przykład listu do ks. Biskupa. Adwokat Aleksander Martynowicz-Gliklich z Warszawy dnia 21 maja 1946 roku tak napisze: Z ogromnym wzruszeniem i szczęściem dowiedzieliśmy się z żoną, z gazet dzisiejszych, o szczęśliwym powrocie Excelencji do Kraju. Zawsze i szczerze w każdą niedzielną Mszę św. prosiliśmy Boga Wszechmogącego o zdrowie i szczęśliwy powrót Excelencji do Polski, modlitwy nasze zostały wysłuchane, a przecież było dużo pogłosek co do Osoby Excelencji. My z żoną przeszliśmy i przeżyliśmy dużo cierpień podczas okupacji niemieckiej, musieliśmy się ukrywać, mieszkać pod przybranym nazwiskiem „Martynowicz”, z którego obecnie korzystamy łącznie z naszym rodowym. Serdecznie dziękujemy Excelencji za zezwolenie wydania nam metryk w Łucku. Za czasów okupacji zginęli mój brat adwokat z żoną i siostra moja, my ocaleliśmy cudem. Syn nasz jedyny od marca 1941 r. znajduje się na Syberii w Omskiej Obłasti, staramy się o jego powrót, lecz idzie to nam bardzo ciężko, adres syna posiadamy. Podczas powstania w Warszawie Niemcy nas kompletnie spalili- zginęły wszystkie dokumenty i rzeczy [63].

W sumie z okresu przeszło trzech lat zachowało się kilkaset listów, które zostały przez Biskupa wysłane z Zamku Bierzgłowskiego lub do niego napłynęły. Oczekują one na swoje szczegółowe zainteresowanie, gdyż to między innymi dzięki nim będziemy mogli poznać pełniej ostatni etap życia Biskupa łuckiego.

Wiele osób odwiedzało Biskupa Szelążka w Zamku Bierzgłowskim. Nie sposób ich tu wszystkich wymienić. Odwołamy sie jednak do kilku przykładów. Jedną z nich był prof. Karol Górski (1903-1988), znany już w tym czasie mediewista i historyk kościoła, szczególnie duchowości w Polsce. Profesor pojawił się w Toruniu w maju 1946 roku, w związku z utworzeniem Uniwersytetu Mikołaja Kopernika[64]. Nie znamy genezy wspólnych relacji prof. Górskiego z Biskupem, spotykamy je jednak bardzo szybko po przybyciu ordynariusza łuckiego do Zamku Bierzgłowskiego. Prof. K. Górski został zaproszony przez ordynariusza łuckiego na jego diamentowy jubileusz na dzień 2 czerwca 1948 roku[65]. Był to dzień, w którym do Zamku Bierzgłowskiego przyjechał prymas Polski kardynał August Hlond. W archiwum po prof. Górskim zachowały sie także życzenia świąteczne i noworoczne wysłane przez Biskupa[66]. Inny ślad obecności Profesora w Zamku Bierzgłowskim odnotowały siostry franciszkanki w Kronice. Pod datą 19 kwietnia 1949 roku czytamy, że Państwo Górscy z Torunia złożyli Biskupowi wizytę[67].

Pośród gości w Zamku Bierzgłowskim nie zabrakło także toruńskich redemptorystów. W prowadzonej przez nich kronice czytamy o dwóch spotkaniach:

- 18 [maja 1947] Dziś po południu ks. Prałat Szych zajechał do nas autem i zabrał O. Rektora [o. Emanuel Trzemeski] i O. [Józefa] Puchalika do Bierzgłowa z wizytą do Ks. B. Szelążka ordynariusza Łuckiego rezydującego tamże czasowo[68].

- 20. I. [1949] czwartek- W południe udali się OO. Rektor [Kazimierz Hołda] i. O. [Franciszek] Nowakowski do Bierzgłowa do Ks. Biskupa Szelążka, b. ordynariusza diecezji łuckiej, aby mu złożyć wizytę z życzeniami noworocznymi i poprosić o adres do Stolicy Świętej, by św. Alfonsa ogłoszono patronem spowiedników. Wrócili wieczorem[69].

Wiemy, że Biskup Szelążek przychylił się do skierowanej do niego prośby. Zachował się bowiem list rektora domu toruńskiego o. K. Hołdy z 6 lutego 1949 roku, w którym dziękował on Biskupowi za poparcie inicjatywy redemptorystów[70]. Przypomnijmy, że założyciel redemptorystów św. Alfons Liguori został ogłoszony, jak widać między innymi dzięki zabiegom Biskupa Szelążka, patronem spowiedników przez papieża Piusa XII w roku następnym, dokładnie dnia 26 kwietnia 1950 roku.

Przytoczmy jeszcze wspomnienia Cecylii Teresy Zachwoszcz, z domu Gudel z Torunia. Była ona związana z parafią św. Jakuba w Toruniu, gdyż jej ojciec Antoni Gudel (1893-1978) był organistą w tejże parafii[71]. W ten sposób miała możliwość poznania zarówno księży diecezji łuckiej pracujących w parafii, szczególnie ks. Jana Szycha, jak i samego Biskupa Szelążka.

Wspomina ona, że ks. Jan Szych poprosił ją dwukrotnie, aby udała się do Zamku Bierzgłowskiego, do ks. Biskupa Szelążka. Miała mu przekazać korespondencję. Pierwszy raz była tam dnia 21 września 1947 roku. Spotkała się osobiście z ks. Biskupem i pamięta jak opowiadał jej o różnych zwyczajach liturgicznych, które były obecne w kościele w Hiszpanii. Biskupa wspomina jako osobę bardzo serdeczną. Pamiątką tego spotkania jest obrazek, który otrzymała od ks. Biskupa przedstawiający Matkę Bożą. Z tyłu ks. Biskup wypisał na nim następujące słowa: Najdroższej Tereni Gudelównie Z serdecznym błogosławieństwem pasterskim. + Szelążek Biskup Bierzgłowo-Zamek 21.IX.47. Mimo upływu czasu obrazek ten zachował się do dnia dzisiejszego i stanowi on wyjątkową pamiątkę i swoistą relikwię[72].

 

W Episkopacie

             Kilka dni po tym jak Biskup Szelążek znalazł się w Polsce na Jasnej Górze obradowała Konferencja Episkopatu Polski. Z Kielc wystosował Biskup Szelążek list do Prymasa Hlonda i całego Episkopaty, w którym dziękował wszystkim za starania o uwolnienie. Dnia 23 maja 1946 roku właśnie z Jasnej Góry kardynałowie Hlond i Sapieha skierowali do ordynariusza łuckiego bardzo ciepły list, w którym dziękowali Bogu za jego wolność i oczekiwali jego pośród nich obecności: Oczekujemy tej chwili, w której tak zasłużony dla sprawy Kościoła świętego Pasterz diecezji Łuckiej, tak dzielny i doświadczony Szermierz o królestwo Boże na ziemi naszej, stanie między nami, a niestrudzoną pracą wesprze nasze zabiegi, osłodzi troski i przyłoży się bezpośrednio do spełnienia tych zadań, jakie Episkopatowi Polskiemu przypadły z woli Opatrzności w udziale[73].

Wiemy, że prymas Hlond spotkał się z Biskupem Szelążkiem w pierwszych tygodniach jego pobytu w Polsce dwa razy. Pierwsze spotkanie miało miejsce w Kielcach. Ks. prymas przyjechał tam dnia 9 czerwca 1946 roku. Drugi raz z kolei Biskup Szelążek odwiedził prymasa w Warszawie. Było to dnia 12 sierpnia tegoż samego roku podczas jego podróży do Zamku Bierzgłowskiego. Jak już wspomniano wcześniej droga ordynariusza łuckiego wiodła właśnie przez stolice i był czas na spotkanie obydwu hierarchów[74].

Wydaje się, że obecność Biskupa pośród Episkopatu Polski miała przede wszystkim charakter symboliczny. Koleje jego życia, szczególnie ostatnie lata, czyniły go bardzo wiarygodnym świadkiem zachodzących przemian. On jako jeden z pierwszych spośród biskupów doświadczył „dobrodziejstw” nowego porządku. Otwartym pozostaje jednak pytanie do jakiego stopnia biskupi, widząc sytuację Biskupa Szelążka, zdawali sobie sprawę z nadchodzących trudności.

Biskup Szelążek nie był częstym gościem na powojennych konferencjach Episkopatu[75]. Na wyczerpujące podróże po całej Polsce nie pozwalał mu na pewno stan zdrowia. Wydaje się także, że i nie brakowało Biskupowi licznych problemów i trosk, z którymi jako ordynariusz funkcjonujący poza swoją diecezją musiał się zmierzyć. Z tekstu Kroniki sióstr franciszkanek możemy wyczytać, że ks. Biskup uczestniczył w dwóch konferencjach w 1949 roku. Pod datą 23 kwietnia zapisano: J. Eks. Ks. Bp Szelążek udaje się do Gniezna, by wziąć udział w konferencji dla Biskupów. Jeden z Księży prałatów towarzyszy mu w podróży[76]. W dalszej części pod datą 18 września czytamy: J. Ks. Bp Szelążek w towarzystwie jednego Prałata udaje się do Częstochowy na konferencję biskupów[77]. Ze spotkania w Częstochowie powrócił ks. Biskup dnia 23 września[78].

Były i inne możliwości spotkań Biskupa Szelążka z przedstawicielami Episkopatu. Do Zamku Bierzgłowskiego przyjeżdżali księża biskupi z całej Polski. Miejsce to stało się punktem centralnym, niemalże stolicą diecezji łuckiej i siedzibą biskupa wygnańca oraz z biegiem czasu sporej grupy kapłanów wysiedlonych z diecezji łuckiej. Oddajmy głos wspomnianej już kilkakrotnie Kronice sióstr franciszkanek:

- W styczniu [1947] przybyli do zamku Księża Biskupi z Płocka – J. Eks. Ks. Bp Zakrzewski z swoim Sufraganem. W marcu Ksiądz Arcybiskup Wileński[79], szukając swoich rozproszonych diecezjan wstąpił na zamek, by złożyć wizytę naszemu Biskupowi. W lipcu przez kilka dni gościł u nas J. Eks. Ks. Biskup Kaczmarek z Kielc.

- [12 lutego 1948] J. Ekscelencja Ks. Biskup sufragan – Bernard Czapliński z Pelplina złożył wizytę naszemu Biskupowi.

- [28 września 1948] Jego Eks. Ks. Bp Kowalski odwiedził naszego Ks. Biskupa.

- [18 sierpnia 1949] Składa wizytę naszemu Biskupowi J. Eks. Ks. Bp z Wrocławia[80].

            Biskup Szelążek uczestniczył w uroczystościach pogrzebowych prymasa Polski kardynała Augusta Hlonda. Miały one miejsce w Warszawie dnia 26 października 1948 roku[81]. W końcu biskupów z całej Polski nie zabrakło także na pogrzebie ordynariusza łuckiego, o czym będzie dalej. Podczas pierwszej konferencji plenarnej Episkopatu Polski, po śmierci Biskupa Szelążka, która miała miejsce dnia 2 marca 1950 roku w Krakowie, obrady rozpoczęto od odmówienia modlitwy z duszę śp. Ordynariusza łuckiego[82].

 

Diamentowy jubileusz

 Niecodziennym wydarzeniem dla Zamku Bierzgłowskiego były obchody diamentowego jubileuszu (60 lat) kapłaństwa Biskupa Szelążka. Miały one miejsce na przełomie maja i czerwca 1948 roku. Oddajmy ponownie głos Kronice prowadzonej przez siostry franciszkanki:

 23 marca

Z polecenia Ks. Bpa Ordynariusza przyjechał do nas Prałat dr Jank z Pelplina celem omówienia uroczystości jubileuszowych Ks. Bpa Szelążka. Właściwy dzień diamentowego jubileuszu kapłaństwa przypadał dnia 26 maja tj. w 30 rocznice jego sakry biskupiej.

 21 maja

Eks. Ks. Biskup Baziak z Lwowa przysyła wiadomość o swoim przyjeździe do zamku. Zbliżał się dzień jubileuszu Ks. Biskupa. Z tej racji liczne nadsyłano listy i telegramy z kraju i zagranicy. Nadszedł także telegram z Watykanu z życzeniami Ojca św. Piusa XII oraz telegram J. Em. Ks. Kardynała Prymasa Augusta Hlonda, który swą osobistą wizytę odłożył na dzień 2 czerwca.

 31 maja

Wielkie święto w zamku – diamentowy jubileusz J. Eks. Ks. Bpa Szelążka. Od samego rana przyjeżdżali goście: J. Eks. Ks. Biskup Ordynariusz Kowalski z Pelplina, Ks. Bp Zakrzewski z Płocka, Ks. Bp sufragan Czapliński, Księża Infułaci oraz Prałaci zwłaszcza Kapituły Łuckiej i Księża z okolicy Torunia. Pontyfikalna Msza św. odbyła się o godz. 9-tej przy asyście Prałatów. Jeden z nich dawniejszy uczeń jubilata wygłosił przemówienie o bezinteresownej i nieustraszonej pracy zacnego Solenizanta, jego 1 ½ roczny pobyt w więzieniu w ZSRR za sprawę Kościoła św. oraz wygnanie z jego diecezji. Po śniadaniu goście pożegnali się.

 2 czerwca

Od samego rana na dziedzińcu zamkowym panował niezwykły ruch – zjeżdżali się goście. Pierwszym był J. Eks. Ks. Bp Ordynariusz Kowalski, następnie duchowieństwo z diecezji łuckiej i okolicy. Stawili się też dostojnicy świeccy – profesorowie UMK. O godz. 10-ej przyjechał J. Em. Ks. Kardynał Prymas August Hlond, przez wszystkich serdecznie witany. Pierwsze kroki skierował do kaplicy zamkowej. Nasz przezacny Arcypasterz okazywał wszystkim wiele serdeczności i ojcowskiej dobroci. Po śniadaniu Jego Em. zwiedził zamek i przyległy park. Towarzyszyły Nam – M. Myra i M. Kosma, gdyż Ks. Bp Szelążek nie czuł się na siłach. Podczas spaceru zacny Arcypasterz dowiadywał się o naszym Zgromadzeniu i działalności. Po obiedzie w salonie spędziliśmy razem przyjemne chwile z naszym Eminencją – Kardynałem. O godz. 14-tej odjeżdżał do Warszawy[83].

           Oddajmy także głos samemu Biskupowi Szelążkowi. Dnia 27 maja 1948 roku napisał on specjalny list, skierowany zapewne do tych wszystkich, którzy pamiętali o nim podczas jego święta. Czytamy w nim:

Zanim nadejdzie oczekiwany przeze mnie ustawicznie dzień przejścia do wieczności, Opatrzność Boża łagodzi udrękę oderwania od Diecezji, którą Duch Święty przeznaczył mi jako mistyczną Oblubienicę. Głos Ojca Świętego, wyrażony obecnie w nadesłanej serdecznej depeszy, łaskawe życzenia Jego Eminencji Prymasa Polski, mojego także Metropolity, Ordynariusza tutejszej Diecezji i innych Arcypasterzy, wraz z moimi Braćmi w kapłaństwie, a także Zgromadzeń zakonnych i Wiernych, jest niewątpliwie głosem Bożym, który nadobficie wynagradza wszystkie bolesne przeżycia przeszłości i ich następstwa.

Gdy więc w największej pokorze składam dziękczynienie za objawy uznania, tak bardzo nie zasłużone, wyznaje, że jedynym, jaki mi pozostał twórczym czynem, — najgorętszą modlitwą towarzyszę i wszechświatowym zmaganiom się Ojca Świętego o dobro ludzkości, i zbawczym w sprawach Ojczyzny orzeczeniom Najdostojniejszego Prymasa Polski, i apostolskim zarządzeniom Najwyższych Pasterzy, i tym błogosławionym Pracownikom na roli dusz naszych, którzy wraz z Bracią zakonną decydują o wiekuistych losach powierzonych im wiernych.

Gdy zatem składam te dziękczynienia, wylewam u stóp Majestatu Bożego łzy żalu, że zapewne nie zawsze z należną, ufnością przyjmowałem spadające na Diecezje krzyże i pytałem zaniepokojony, dlaczego ta i inne, — nad wszelki wyraz katastrofy... Dziś składam wyznanie, że wierzyć trzeba w nieskończone miłosierdzie Boże — bez żadnych ograniczeń.

Kończąc ten konieczny wylew serca, zapewniam, że do końca życia wdzięcznym pozostanę za wyrażone mi życzenia.

Śmiem jednocześnie powiadomić, że Ojciec Święty udzielił Apostolskiego Błogosławieństwa wszystkim, którzy raczyli uczestniczyć w mojej uroczystości[84].

 

Choroba i śmierć

 Dnia 27 grudnia 1949 roku, czyli w oktawie świąt Bożego Narodzenia, Biskup łucki zachorował na grypę. O jego chorobie wiemy między innymi ze wspomnianego już wcześniej listu, który wysłał do Warszawy dnia 11 stycznia 1950 roku. Jego adresatką była Pani Profesorowa Karolina Ponikowska. U jego dołu znajdujemy dopisek: Piszę list ten z polecenia Jego Ekscelencji Najprzewielebniejszego Księdza Biskupa, który chory leży na grypę[85]. Powyższe zdanie zostało dopisane przez franciszkankę s. Myrę.

Ta niegroźna z początku choroba, miała zakończyć się jednak dla ordynariusza łuckiego śmiercią. Opis ostatnich dni ks. Biskupa zawarty w Kronice domowej sióstr franciszkanek jest bardzo lakoniczny:

 27 stycznia
Do ogólnego schorzenia J. Eks. dorzuciła się astma sercowa i silne osłabienie.

6 lutego
Przybyło Consilium lekarskie z Torunia. Dr Kąkolewski i inni lekarze, którzy stwierdzili mocne osłabienie mięśnia sercowego.

8 lutego
Ks. Bp na własne życzenie został zaopatrzony sakramentami św.

9 lutego
O godz. 1130 zmarł Ks. Bp Szelążek. Przed trumną zmarłego, wystawioną w salonie zamkowym przecisnęły się całe masy wiernych[86].

            Ostatnie godziny życia Biskupa Szelążka opisał także ks. Stanisław Kobyłecki: Dnia 8 lutego 1950 roku otrzymałem telefon od Ks. Wł. Ławrynowicza[87], abym natychmiast przyjeżdżał, bo Ks. Bp bardzo źle się poczuł. Pierwszym pociągiem wybrałem się z Olsztyna do Torunia. Przenocowałem na plebanii 9 lutego rano pojechałem do Zamku. Gdy wszedłem do pokoju, w którym leżał Ks. Biskup, chory był zupełnie przytomny, ucieszył się na mój widok; czuwała przy nim Siostra. Ks. Biskup poprosił ją, aby podała mu rosołu. Wypił parę łuków. Stan zdrowia był ciężki i zaczął się pogarszać. Zaproponowałem Biskupowi sprowadzenie trzech lekarzy z Torunia na consilium. Biskup zapytał, których lekarzy mam zamiar poprosić. Nie chciałem dłużej męczyć chorego swoją rozmową, oświadczyłem, że odejdę, a za 10 minut powrócę. Siostra pozostała przy chorym. Po zamówieniu lekarzy poszedłem na parter do pokoju Księży Prałatów. Nie upłynął kwadrans, jak wbiegła siostra i nerwowo krzyknęła: Ksiądz Biskup umiera... Na te słowa pobiegliśmy do chorego. Nastąpiła agonia. Trwała krótko. Na twarzy zarysował się bolesny skurcz. Udzieliłem ostatniej Absolucji, bo już przedtem przyjął Ostatnie Sakramenty[88].

 

 Pogrzeb

 Pogrzeb Biskupa Szelążka był wielkim wydarzeniem nie tylko dla kapłanów diecezji łuckiej, sióstr franciszkanek oraz mieszkańców Zamku Bierzgłowskiego. Był on przede wszystkim niecodziennym wydarzeniem religijnym dla Torunia i diecezji chełmińskiej. Świadczą o tym chociażby licznie zachowane zapisy kronikarskie oraz wspomnienia, które przywołują uroczystości pogrzebowe. Zauważmy, że jeżeli życie Biskupa w Zamku Bierzgłowskim było ciche, skromne i pozbawione rozgłosu, to jego pogrzeb był wielką manifestacją religijną, prawdopodobnie jedyną swego rodzaju w całym okresie PRL-u w Toruniu.

Opisu uroczystości pogrzebowych z 12 i 13 lutego dokonały towarzyszące Biskupowi Szelążkowi do ostatnich minut siostry franciszkanki. Czytamy w nim między innymi:

W niedzielę około godz. 12.00 miała się odbyć eksportacja zwłok do Torunia. Przybyli J.E. Ks. Biskup- Sufragan [Bernard Czapliński] naszej diecezji; Księża Kanonicy, Prałaci i Duchowieństwo.[...]

Schodami, korytarzem, dziedzińcem Zamku zasłanymi zielenią, następnie przez duże podwórze kroczył orszak pogrzebowy ku głównej bramie, gdzie pod wieżą czekał na zwłoki samochód ciężarowy. Ks. Infułat Skalski serdecznie dziękował Siostrom za opiekę nad śp. Ks. Biskupem i wiernym za okazaną życzliwość. Księża i Siostry zajęli miejsca w samochodzie wokoło trumny i towarzyszyli J. E. w ostatniej podróży odmawiając różaniec. Słońce, które rano tak pięknie świeciło, skryło się za chmurami, padał deszcz. Pogoda dostosowała się do naszego nastroju. Stanęłyśmy przed Bazyliką św. Jana w Toruniu, gdzie już czekały tłumy wiernych. Trumnę wniesiono do Bazyliki, tam do godz. 16-ej stała otwarta. O godz. 16.00 ruszył orszak żałobny do Kościoła św. Jakuba, w skład którego weszli J. E. Najprzewielebniejsi Ks. Biskupi z różnych diecezji, duchowieństwo świeckie i zakonne, klerycy diecezji chełmińskiej oraz niezliczone rzesze wiernych- mijając Stary Rynek, orszak posuwał się z wolna ul. Szeroką, Nowym Rynkiem- wśród olbrzymich tłumów. Pomimo wspaniałej organizacji z trudem tylko można było wnieść trumnę do wnętrza Kościoła[89].

Nie zabrakło w tych momentach także śladu sióstr pasterek. W Kronice Kurii Generalnej Zgromadzenia Sióstr Pasterek od Opatrzności Bożej przechowywanej w Jabłonowie Pomorskim pod datą 12 lutego 1950 roku odnotowano następujące słowa: 12 lutego o godzinie 10-tej nastąpił wyjazd Jego Ekscelencji [ks. biskupa Kazimierza Kowalskiego] do Torunia na pogrzeb Księdza Biskupa Szelążka z Bierzgłowa – Biskupa Diecezji Łuckiej. Na pogrzeb ten wyjechała również Matka Generalna [m. Rufina Makowska] z członkiniami Kurii Generalnej. Eksportacja zwłok Księdza Biskupa odbyła się o godzinie 4-tej z kościoła św. Jana do kościoła św. Jakuba. Nieszpory żałobne i kazanie wygłosił J.E. Ks. Biskup Kowalski[90].

Tekst kazania wygłoszonego podczas nieszporów pogrzebowych przez ks. biskupa K. Kowalskiego został opublikowany na łamach urzędowego pisma diecezji chełmińskiej „Orędownik Diecezji Chełmińskiej”. Oto jego treść:

W modlitwie ułożonej na Rok Święty tak błagamy Boga: „Niech tęcza pokoju i pojednania otoczy blaskiem swego błogiego światła Ziemię uświęconą życiem i męką Twego Boskiego Syna".

Ziemia ustanowi słusznie przedmiot tęsknoty i uwielbienia każdego chrześcijanina dlatego, że Chrystus w widzialnej Swej postaci po niej chodził, na niej żył i umierał. I nasza ziemia Chełmińska przyjęła w lipcu 1946 roku Jezusa Chrystusa. Co prawda nie w widzialnej postaci Boga-Człowieka, ale w osobie następcy Jego apostoła, w którym Zbawiciel mistycznie i rzeczywiście jest z nami, w osobie śp. Ks. Biskupa Adolfa Szelążka.

Ponieważ zaś pierwszą moją urzędową czynnością było przyjmować na ziemi chełmińskiej Chrystusa w Jego osobie, niechaj mi wolno będzie dzisiaj oddać Jezusowi tę ostatnią przysługę przy zwłokach zmarłego wielkiego Biskupa Kościoła Rzymsko-katolickiego.

1.W latach, w których Opatrzność Boża pozwoliła nam cieszyć się wśród nas Jego obecnością, szanowaliśmy- najpierw Jego jako k a p ł a n a biorącego udział w wiecznym Kapłaństwie Syna Bożego. Codziennie uświadamiała nam jego postać i tryb jego życia, że istotnym zadaniem kapłana jest być pośrednikiem między Bogiem a ludźmi. Głęboka wiara i światła wiedza śp. Księdza Biskupa Szelążka były tą siłą, którą On otoczenie swoje, Kapłanów i diecezjan swoich do Boga zbliżał i Boga im przypominał. Wielka miłość Prawdy Bożej, łączyła się w duszy Jego z nieustanną wiernością wobec przykazań Bożych i, kościelnych Wierne ich chowanie w życiu codziennym stanowiło tę drabinę, po której On, wierny lud swój wiódł do Stwórcy i Boga im nieustannie przybliżał.

Wreszcie pobożne, codzienne odprawianie Mszy św. było wielką chwałą Bożą i ściągało na diecezję całe potoki błogosławieństwa Bożego, a wszystkie grzechy, upadki ludu wiernego przedstawiał nieskończonemu Miłosierdziu Bożemu.

Podziwialiśmy w Nim podczas Jego wśród nas bytności dostojeństwo i cichy majestat B i s k u p s t w a - katolickiego, odblasku godności Apostołów świętych. Niezwykłą mrówczą pracowitością starał się Pasterz zawierzonej Mu części Kościoła stać się codziennie wszystkim dla wszystkich.

Ojcowską troską obejmował On wszystkich swoich kapłanów, życie i apostolstwo ich. Wierni diecezjanie posiadali w Jego sercu zawsze pierwszeństwo, gdziekolwiek się znajdował. Jeszcze ostatnio na Jasnej Górze wzruszył nas widok diecezjan, otaczających w zakrystii Bazyliki Królowej Polski czcią i miłością swego Arcypasterza. W codziennej Mszy św. stawał się jednością ze swymi kapłanami, z Owczarnią swoją. W codziennej modlitwie otwierał, dobry Pasterz ludowi swemu bogate pastwiska życia Bożego i łaski niebieskie. W codziennym apostolskim trudzie dawał duszę swoją za owieczki, swoje i śladami Chrystusa Pana gromadził w jedno rozproszone Dzieci Boże.

Kochaliśmy Cię śp. Ks. Biskupie Szelążku mężnej zasługi nie tylko na polu nauki i administracji Kościoła św., lecz także w dziedzinie pracy nad wielością i pomyślnością O j c z y z n y naszej.

Z ramienia Opatrzności Bożej danym mu było po pierwszej wojnie światowej współpracować wybitnie w wielkim dziele zorganizowania Kościoła św. w Polsce. Wraz z zrębem naszej państwowości wykuwał śp. Ks. Biskup duchowe oblicze Kościoła katolickiego w zmartwychwstałej Ojczyźnie. Ozdabiał je Bożym blaskiem uporządkowanych stosunków prawnych i mądrych ustaw życia kościelnego i szkolnego. Wielkodusznie wypełnił błogosławione zadanie apostolskie Kościoła św. na Wołyniu. Pracą, cierpieniem i świątobliwą śmiercią położył - podwaliny przyszłych triumfów Chrystusa Króla przez Jego Niepokalaną Matkę.

Dlatego tak, jak witaliśmy w Nim Chrystusa - na ziemi chełmińskiej, tak dziś żegnamy Go ze szczerym żalem w sercu, ale i też z nadzieją w duszy, że Jego życiowe dzieło, obumarłe dziś ziarnko pszeniczne w przyszłości Chrystusowej i polskiej z Miłosierdzia Bożego tyle przyniesie owocu, że prześcignie i zasługi nasze i prośby.

Chryste Jezu; Wieczny i Najwyższy Arcykapłanie, Pasterzu i Biskupie dusz naszych, serc i życia naszego Królu i Panie, odsłoń w błogosławionej duszy śp. Ks. Biskupa Adolfa Szelążka wiekuistą chwałę Ojca, Twoją i Ducha Świętego. Niepokalana Polski Królowo, wprowadź wiernego Sługę twego, nieustraszonego żołnierza, Namiestnika Syna Twego na ziemi; do wiekuistych przybytków niebieskiego szczęścia. Kwiecie Karmelitańskiej świętości, Tereso od Dzieciątka Jezus, przyjmij wielkodusznego szerzyciela Twej chwały na ziemi do wspólnoty empirejskich radości. Amen[91].

W poniedziałek 13 lutego mszę św. żałobną w kościele św. Jakuba odprawił Prymas Polski ks. Stefan Wyszyński. Mowę po mszy św. wygłosił ks. infułat Teofil Skalski, prepozyt kapituły katedralnej łuckiej[92]. Opis tych wydarzeń dostarczają nam także siostry franciszkanki: W poniedziałek, dnia 13 lutego o godz. 10-tej rozpoczęły się wigilie, następnie J. Emin. Ks. Prymas Polski odprawił pontyfikalną żałobną Mszę św. Po Mszy św. przemówił Ks. Infułat Skalski, pocieszając osierocone Duchowieństwo diecezji łuckiej i przedstawiając działalność św. Ks. Biskupa Szelążka jako Regensa Seminarium Duchownego, jako Biskupa-Sufragana, współpracowników w Ministerstwie dla spraw Wyznań i jako Biskupa- Ordynariusza Diecezji Łuckiej. Z kolei najprzewielebniejsi księża biskupi otoczyli trumnę, tworząc kondukt żałobny. Po tych pięknych ceremoniach wyruszyła procesja z trumną dookoła kościoła. Trumnę niosło Duchowieństwo. Tymczasem w Kościele odkryto podziemia. Po powrocie orszaku do kościoła J. Eminencja Ks. Prymas przemawiał z ambony. Z głębokim wzruszeniem dziękował masom wiernym za przybycie, przez które okazali swoją wierność Kościołowi i jego Pasterzom. Mówił o znaczeniu i niezwyciężonej sile ducha Hierarchii Kościoła św., którego najwierniejszego, przez żadne krzyże i cierpienia nie złamanego Męczennika- Biskupa zwłoki, oddajemy ziemi jako ziarno, które owoc swój przyniesie. Odkryto jeszcze raz trumnę, aby Ks. Prymas włożył nakrycie cynkowe z małym otworem szklanym, po czym spuszczono trumnę do podziemia, nie zamykając tychże. Tam pozostała trumna widoczną dla wszystkich, z czego pilnie korzystali wierni, modląc się przy niej. Zamknięcie nastąpiło w piątek dnia 17 lutego po uroczystych Nieszporach przy udziale niezliczonych mas wiernych[93].

Przywołując pogrzeb odwołajmy się jeszcze do wpisu, który spotykamy w Kronice domu zakonnego toruńskich jezuitów: Wielkie tłumy wiernych mówiły za siebie i świadczyły o przywiązaniu do wiary i św. i hierarchii kościelnej. Pozjechali się z wszystkich diecezji księża, których wychował zmarły Pasterz w swoim seminarium. Zwłoki Czcigodnego Biskupa złożono w kościele św. Jakuba. Pożegnał swego pasterza Kanonik Kapituły Łuckiej, przemawiał również Prymas Polski. Ogromne zainteresowanie i wrażenie wywarło jego piękne, ale jakże głębokie, a zarazem serdeczne przemówienie do duchowieństwa i wiernych [94].

Na pogrzeb ordynariusza diecezji łuckiej przybyło 20 biskupów i 300 kapłanów. Ks. Biskup Szelążek został pochowany w krypcie kościoła pod prezbiterium. Informacja o śmierci i pogrzebie biskupa łuckiego zostały odnotowane w księdze zgonów parafii św. Jakuba. Wpisu do księgi dokonał administrator parafii św. Jakuba w Toruniu ks. Władysław Ławrynowicz[95].

Przełożona generalna sióstr pasterek m. Rufina Makowska skierowała dna 13 lutego 1950 roku specjalny list do członków kapituły łuckiej przebywających w Zamku Bierzgłowskim. Oto jego treść:

Z powodu zgonu świetlanej postaci J. E. Księdza Biskupa Adolfa Piotra Szelążka, nieodżałowanego szermierza i bojownika o chwałę Bożą i dobro Kościoła św. przesyłam wraz ze Zgromadzeniem serdeczne wyrazy głęboko przeżywanego współczucia, połączonego z gorącą modlitwą za duszę ś.p. zmarłego Biskupa.

Modlić się też będziemy na intencję Prześwietnej Kapituły Łuckiej i wszystkich kapłanów Łuckiej diecezji, aby Opatrzność Boska kierowała nadal pełnymi poświęcenia pracami duszpasterskimi i prowadziła ku spełnieniu Woli Bożej[96].

             Jako zakończenie powyższego tekstu niech będą słowa, które 20 lat po śmierci Biskupa Szelążka (9 lutego 1970 roku) wypowiedział na mszy w kościele św. Jakuba kapłan diecezji łuckiej ks. Antoni Jagłowski:

Dwadzieścia lat temu na tym katafalku spoczęła nie pusta symboliczna trumna, jak obecnie, ale ciężka, majestatyczna... Ciężka nie ze względu na wagę drzewa dębowego, ale na jej cenną zawartość. Kryła bowiem w sobie śmiertelne ciało ś. p. Ks. Biskupa Adolfa Piotra Szelążka, ostatniego Ordynariusza Diece­zji Łuckiej. Ciężka tym bardziej, że jednocześnie zamykała w sobie łzy i ból tych, co Go znali, cenili i kochali, a dla których był Pasterzem, Opiekunem i Ojcem.

My - synowie Zmarłego Biskupa i świadkowie Jego życia i pracy byliśmy w pełni świadomi, kogo straciliśmy i kogo pożegnaliśmy na zawsze. Tylko wspomnę i to w wielkim skrócie o dokonanych dziełach. Przez 13 lat rozbudował kresową diecezję: budował kościoły, tworzył nowe parafie, odbywał częste wizytacje pasterskie, troszczył się o wykształcenie kleru, ojcowską opieką otaczał instytucje kościelne, a w roku 1927 zwołał Synod Diecezjalny, uchwały którego stały się źródłem odnowienia życia religijnego w diecezji, miał tę szlachetną ambicję, aby diecezja Łucka, chociaż kresowa i uboga, w niczym nie ustępowała innym.[...]

Dzień pogrzebu naszego Pasterza był dla nas, Jego kapłanów i współpracowników, podwójną żałobą. To "Requiem" nad trumną ostatniego Biskupa Łuckiego jednocześnie było bolesnym Requiem nad Diecezją Łucka. Faktycznie Diecezja ta przestała istnieć w swoim Biskupie, w swoich kościołach, w swoim życiu katolickim, w swo­im Ludzie Bożym "Spustoszeniem spustoszona jest ziemia".

Jeżeli nie umarła, to pozostaje w ciągłej agonii w osobie rokrocznie pomniejsza­jącej się gromadki kapłanów diecezjalnych, rozproszonych po diecezjach całej Polski. Przybywają coraz to świeże mogiły. Przeżywamy te bolesne chwile, gdy w każdą rocznicę śmierci gromadzimy się przy grobie naszego Pasterza. Tym tragi­czniej odczuwamy swoją sytuację, że odchodząc z tego świata nie pozostawiamy po sobie następców, dziedziców, którzyby z naszych rąk przyjęli imię, historię, tradycje naszej diecezji. Powtarza się tragedia wymierającej bezdzietnej rodziny. Brak sukcesji. Gdy ostatni z nas spocznie w grobie, to nie będzie komu nas wspominać i za dusze nasze modlić. Imiona i nazwiska nasze staną się obce, nieznane i zapomniane. Najwyżej we wspólnotach zakonnych, o czym później wspo­mnę, pamięć o nas zachowa się dłużej. Niewesoła to perspektywa...

Pomimo nieodwracalnego stanu rzeczy czyż znamy stąd odejść w pogłębionym smutku i beznadziejności? Z pochylonym czołem i ze ściśniętym sercem? - Czyż nie mieliśmy jasnych i miłych chwil i ważnych wydarzeń w naszych długoletnich stosunkach ze zmarłym Pasterzem? - Pamięć o nich jest trwała... [...]

Pod rządami Biskupa Szelążka w diecezji łuckiej rozwijało się i życie zakonne. W roku przedwojennym było 7 Zgromadzeń Żeńskich i w 14 domach zakonnych Siostry prowadziły Zakłady Opiekunki Społecznej. Dwa z tych Zgromadzeń w szczególny sposób były związane z osobą zmarłego Biskupa. Pierwsze z nich to Zgromadzenie Sióstr św. Teresy od Dz. Jezus. Założycielem tego Zgromadzenia był Biskup Szelążek. Był On gorliwym czcicielem św. Teresy. Powołał do życia nowe Zgro­madzenie, aby wśród innych celów czciło św. Teresę. Dziś Zgromadzenie to rozwija się, posiada swoje domy w kilku diecezjach. A Siostry, popularnie zwane Terezjankami, cieszą się opieką zza świata swego świątobliwego Założyciela i modlą się o Jego beatyfikację.

Drugim Zgromadzeniem, które powstało, pracowało i rozwijało się w diecezji łuckiej - to Siostry Misjonarki- Benedyktynki. Przed trzema laty obchodziły 50-lecie swego istnienia. Dom Główny znajduje się w Kwidzynie, a placówki swoje w kilku diecezjach. Biskup Szelążek wydał im Dekret erekcji, czyli dokument na powstanie i rozwój. Jako Rządca diecezji żywo interesował się życiem tego Zgromadzenia, był jego troskliwym Opiekunem. W czasie okupacji okazywał wiele serdeczności, jak również i sam doznawał wiele usług.

Siostry jednego i drugiego Zgromadzenia mają wiele do zawdzięczenia zmarłemu Biskupowi. Dziś przez swoją obecność, modły, mają okazję do spłacenia długu wdzięczności. Będąc związane swoim powstaniem i pracą z diecezją łucką, przyjmijcie, drogie Siostry, obydwóch Zgromadzeń, miły obowiązek pamięci i modlitw za ostatnich Biskupów łuckich oraz za wszystkich Kapłanów, którzy albo tragicznie zginęli, albo według wyroków Bożych w jakiejś kolejności schodzą z tego świata. Spodziewamy się, że i po nas tu obecnych nie zabraknie modlitwy w Waszych Domach zakonnych. Jesteście instytucją wieczną, w której jedno pokolenie przekazuje swoją historię, zwyczaje i zobowiązania następnym pokoleniom. Wśród tego przekazu niech nie zabraknie pamięci i o naszym wspólnym Pasterzu i o sprawach z Kim związanych.

Na podstawie tych różnorodnych wspomnień widzimy, że zmarły Pasterz jak za życia, tak i po śmierci nie jest osamotniony. Wielu ma przyjaciół. Chciejmy i my do nich należeć przez pamięć modlitewną[97].

Na tablicy w kościele św. Jakuba umieszczone zostały następujące słowa: W krypcie tego kościoła daleko od swojej katedry oczekuje zmartwychwstania śp. ks. bp dr Adolf Piotr Szelążek ordynariusz łucki. W 1996 roku papież Jan Paweł II odrodził diecezję łucką, dwa lata później następcą Biskupa Szelążka został biskup Marcjan Trofimiak.


 

[1] J. Śledzianowski, Ksiądz Czesław Kaczmarek biskup kielecki 1895-1963, Kielce 2008, s. 139-141. Okres wojny zob.: R. Dzwonkowski, Leksykon duchowieństwa polskiego represjonowanego w ZSRS 1939-1988, Lublin 2003, s. 559-563; M. Dębowska, Kościół katolicki na Wołyniu w warunkach okupacji 1939-1945, Rzeszów 2008; W. Polak. W. Rozynkowski, „AS”. Ksiądz biskup Czesław Kaczmarek w Rywałdzie Królewskim, Toruń 2008.

[2] Nr 139 z 1946 roku, s. 2.

[3] W.M. Grzybowski, Adolf Piotr Szelążek, biskup łucki w 45 rocznicę śmierci (1950-1995), Studia Płockie, t. 24: 1996, s. 191-192.

[4] Instytut Archiwów Bibliotek i Muzeów Kościelnych (dalej IABMK), kopia w Archiwum Zgromadzenia Sióstr św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Podkowie Leśnej (dalej: AGCST).

[5] IABMK korespondencja, List do diecezjan, Kielce, 20 czerwca 1946.

[6] W.M. Grzybowski, Adolf Piotr Szelążek, s. 192-193.

[7] W opracowaniach podaje się datę 6 sierpnia, jednak właśnie 10 sierpnia podaje sam ks. Biskup Szelążek, kiedy pisze list do ks. Stanisława Figielskiego; W.M. Grzybowski, Adolf Piotr Szelążek, s. 193. O pobycie Biskupa w Zamku Bierzgłowskim zob.: W. Rozynkowski, Ks. biskup Adolf Piotr Szelążek- biskup wygnaniec w Zamku Bierzgłowskim, [w:] Kościół w obliczu totalitaryzmów. Zbiór studiów dla uczczenia XXV rocznicy męczeńskiej śmierci księdza Jerzego Popiełuszki, Toruń 16-17 X 2009 r., pod red. W. Polaka, W. Rozynkowskiego, M. Białkowskiego, J. Kufla, Toruń 2010, s. 168-177; tenże, Biskup wygnaniec w Zamku Bierzgłowskim, [w:] S. B. Karwowska, W. Rozynkowski, L. Zygner, Ks. Biskup Adolf Piotr Szelążek. Kapłan-Biskup- Wygnaniec, Podkowa Leśna 2010, s. 51-85; tenże, Szelążek Adolf Piotr, [w:] Toruński Słownik Biograficzny, t. 6, pod red. K. Mikulskiego, Toruń 20010, s. 175-176.

[8] W.M. Grzybowski, Adolf Piotr Szelążek, s. 193; J. Śledzianowski, Ksiądz Czesław Kaczmarek, s. 165, 308; B.E. Karwowska, Ks. bp Adolf Piotr Szelążek wierny świadek Chrystusa, Podkowa Leśna 2000, s. 129 i n.; W. Rozynkowski, Ks. bp Adolf Piotr Szelążek- biskup łucki, wygnaniec w Zamku Bierzgłowskim, Na Rubieży, 2005, nr 79, s. 31-33; J. Pietrzak, Pełnia prymasostwa. Ostatnie lata prymasa Polski kardynała Augusta Hlonda 1945-1948, t. 2, Poznań 2009, s. 554.

[9] A. Liedtke, Zamek pokrzyżacki w Bierzgłowie obecnie letnisko kleryków i dom rekolekcyjny diecezji chełmińskiej, Pelplin 1937; Diecezja toruńska. Historia i teraźniejszość, t. 2, Dekanat bierzgłowski, Toruń 1996, s. 36.

[10] A. Nadolny, Ks. Andrzej Wronka (1897-1974), [w:] Księga Jubileuszowa 350 lat Wyższego Seminarium Duchownego w Pelplinie (1651-2001), Pelplin 2001, s. 434-435.

[11] Zob.: H. Mross, Bp Kazimierz Józef Kowalski (1896-1972), [w:] Słownik Biograficzny Pomorza Nadwiślańskiego, t. 2, pod red. Z. Nowaka, Gdańsk 1994, s. 481-482; J. Breś, Kowalski Kazimierz Józef, [w:] Encyklopedia Katolicka, t. 9, Lublin 2002, kol. 1089-1090; M. Mylik, Biskup Kazimierz Józef Kowalski. Z dziejów odnowy neoscholastyki polskiej, Pelplin 2008, s. 66.

[12] „Orędownik Diecezji Chełmińskiej”, 1950, t. 88, s. 173.

[13] B.E. Karwowska, Ks. bp Adolf Piotr Szelążek, s. 130.

[14] Funkcję tę pełnił do 25 kwietnia 1950 roku; Archiwum Domu Generalnego Zgromadzenia Sióstr Pasterek od Opatrzności Bożej w Jabłonowie Pomorskim, MK 50/14, Kronika Kurii Generalnej.

[15] IABMK, Sprawa uwolnienia ks. Bpa Szelążka 1945-1946, Ks. Prymas August Hlond.

[16] Tamże.

[17] IABMK, Sprawa uwolnienia ks. Bpa Szelążka 1945-1946, Kuria Biskupia Przemyśla, Telegram do ks. prał. Jełowickiego, mps, .

[18] IABMK, Sprawa uwolnienia ks. Bpa Szelążka 1945-1946, Ks. Prymas August Hlond .

[19] Zob.: AGCST, Wspomnienia o księdzu biskupie, s. Salomea Dorawa.

[20] Archiwum II parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Toruniu, teczka: Parafia św. Jakuba Toruń.

[21] S. Kobyłecki, Wspomnienie o Ks. Bpie Szelążku, [w:] Ksiądz biskup Adolf Piotr Szelążek: człowiek, pasterz, założyciel, pod red. E. Karwowskiej, Toruń 1999, s. 105-106.

[22] Chodzi tu oczywiście o diecezję chełmińską ze stolicą w Pelplinie.

[23] IABMK, korespondencja z Episkopatem Polski, Korespondencja z biskupami, Ks. bp Kazimierz Józef Kowalski.

[24] AGCST, Wspomnienia o księdzu Biskupie, s. Weronika Sobacka.

[25] W zbiorach Instytutu Pamięci Narodowej w Delegaturze Bydgoskiej znajduje się charakterystyka działalności sióstr w Zamku Bierzgłowskim w 1954 r., czyli już po śmierci biskupa Szelążka; IPN BY, 069/1257, t. 1, k. 167-168.

[26] AGCST, Kronika klasztoru św. Stanisława w Zamku Bierzgłowskim, Siostry Franciszkanki od Pokuty i Miłości Chrześcijańskiej (kopia), sygn. APSZ Ae7-2-8 (dalej: Kronika). Oryginał źródła przechowywany jest w Archiwum Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek od Pokuty i Miłości Chrześcijańskiej w Orliku.

[27] Siostry Franciszkanki, Krótki opis choroby i zgonu Jego Ekscelencji śp. Ks. Biskupa dra A. Szelążka, [w:] Ksiądz biskup Adolf Piotr Szelążek, s. 113-119.

[28] Błędnie napisane nazwisko, powinno być Szych.

[29] AGCST, Wspomnienia o księdzu Biskupie, M. Myra Franciszkanka z Orlika.

[30] W. Rozynkowski, Z dziejów parafii św. Jakuba w Toruniu w latach 1939-1957, [w:] Dzieje i skarby kościoła świętojakubskiego w Toruniu, red. K. Kluczwajd, Toruń 2010, s. 399-411.

[31] Materiały do dziejów diecezji łuckiej. Relacje o stanie dekanatów i parafii 1941-1944, oprac. Maria Dębowska, Biały Dunajec-Lublin-Łuck-Ostróg 2005, s. 27.

[32] Archiwum II parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Toruniu, teczka: Parafia św. Jakuba Toruń; Archiwum Parafii św. Jakuba w Toruniu, Protokoły z wizytacji parafii św. Jakuba w Toruniu; Protokół z tradycji.

[33] Archiwum Parafii św. Jakuba w Toruniu, Protokoły z wizytacji parafii św. Jakuba w Toruniu; Kwestionariusz z 18 października 1946 roku.

[34] W.M. Grzybowski, Adolf Piotr Szelążek, s. 192.

[35] IABMK, ADŁ, materiały ks. Jana Szycha, Korespondencja, Sekretariat Prymasa Polski; Korespondencja z kapłanami, ks. Jan Szych.

[36] Kronika, s. 10-11.

[37] AGCST, Wspomnienia o księdzu Biskupie, s. Salomea Dorawa.

[38] AGCST, Wspomnienia o księdzu Biskupie, s. Adriana franciszkanka z Orlika.

[39] Archiwum Klasztoru Redemptorystów w Toruniu, Kronika domowa Klasztoru OO. Redemptorystów w Toruniu (1934-1950), s. 288.

[40] IABMK, korespondencja z Episkopatem Polski, Korespondencja z Prymasem Polski.

[41] Kronika, s. 11.

[42] Do dzisiaj zachowały się rękopisy spisów kapłanów: AGCST, sygn. APSZ Bc 1, Dokumenty o kapłanach diecezji łuckiej.

[43] Zob.: L. Popek, Biskup A. P. Szelążek jako pasterz diecezji łuckiej, [w:] Ksiądz biskup Adolf Piotr Szelążek, s. 65.

[44] IABMK, Korespondencja z Kardynałami i Biskupami.

[45] AGCST, Elenchusy, Księża diecezji łuckiej.

[46] AGCST, Wspomnienia o księdzu Biskupie, M. Myra Franciszkanka z Orlika.

[47] AGCST, Wspomnienia o księdzu Biskupie, s. Adriana franciszkanka z Orlika.

[48] S. Kobyłecki, Wspomnienie o Ks. Bpie Szelążku, s. 111.

[49] AGCST, sygn. APSZ Bc 1.

[50] W prowadzonej przez siostry franciszkanki Kronice spotykamy kilka wpisów, które pokazują, że dom ten pełnił także w czasie pobytu ks. Biskupa funkcje domu rekolekcyjnego; zob. Z Kroniki klasztoru św. Stanisława w Zamku Bierzgłowskim, [w:] S. B. Karwowska, W. Rozynkowski, L. Zygner, Ks. Biskup Adolf Piotr Szelążek. Kapłan-Biskup- Wygnaniec, Podkowa Leśna 2010, s. 75-83. Rekolekcje odbyte w Zamku Bierzgłowskim pod kierunkiem jezuity o. Stanisława Bajko, kiedy w zamku mieszkał Biskup łucki, wspomina np. dr Cecylia Iwaniszewska, obecnie prezes Klubu Inteligencji Katolickiej w Toruniu. C. Iwaniszewska, „Synowie twoi jak oliwne gałązki dookoła twego stołu”. Początki Duszpasterstwa Akademickiego w Toruniu, [w:] Jezuici w Toruniu 1596-1996, pod red. K. Maliszewskiego i W. Rozynkowskiego, Toruń 1997, s. 128.

[51] S. Kobyłecki, Wspomnienie o Ks. Bpie Szelążku, s. 106. Najobszerniejsze opracowanie tego zagadnienia zob.: M. Dębowska, Łucka Kuria Diecezjalna „na wygnaniu”, Archiwa, Biblioteki i Muzea Kościelne, t. 73: 2000, s. 23-33.

[52] Inwentarz listów oraz ich oryginały i kopie są przechowywane są w IABMK oraz w Archiwum Zgromadzenia Sióstr św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Podkowie Leśnej.

[53] AGCST, Wspomnienia o księdzu Biskupie, M. Myra Franciszkanka z Orlika.

[54] Książka ukazała się nakładem Spółdzielni Wydawniczej „Wiedza” Toruń ul. Św. Katarzyny 4. Imprimatur wystawił książce ordynariusz chełmiński ks. bp Kazimierz Józef Kowalski w Toruniu dnia 9 maja 1947 roku.

[55] W. Góralski, Szelążek Adolf (1865-1950), [w:] Polscy kanoniści (wiek XIX i XX), cz. 2, oprac. J. R. Bar, s. 202; L. Zygner, Biskupa Adolfa Piotra Szelążka koncepcja teologii (studium historyczno-teologiczne), Toruń 1998, s. 19, 21.

[56] AGCST, Korespondencja z Marią Kubasiewicz, syng. APSZ Ad 6-13; Korespondencja z m. Bernardą Nakonowską, sygn. APSZ Ad 6-14; Korespondencja z innymi siostrami zgromadzenia, sygn. APSZ Ad 6-15; Korespondencja z kandydatkami do zgromadzenia, sygn. APSZ Ad 6-16.

[57] Kronika, s. 12.

[58] O pierwszych latach istnienia zgromadzenia zob.: J. Bar, Początki Zgromadzenia Sióstr św. Teresy od Dzieciątka Jezus, Prawo Kanoniczne, 1979, t. 22, nr 1-2, s. 59-91; B. D. Oporowska, Zgromadzenie Sióstr św. Teresy od Dzieciątka Jezus darem dla Kościoła Powszechnego, [w:] Ksiądz biskup Adolf Piotr Szelążek, s. 67-78; B.E. Karwowska, Ks. Bp Adolf Piotr Szelążek, s. 97.

[59] AGCST, Przemówienie na kanoniczną erekcję nowicjatu, APSZ sygn. Ab 7-19.

[60] Zob.: S. Konarski, Ponikowski Antoni (1878-1949), [w:] Polski Słownik Biograficzny, t. 27, Warszawa-Kraków 1982-1983, s. 498-501.

[61] AGCST, Korespondencja ze świeckimi.

[62] IABMK, korespondencja, Korespondencja ze świeckimi.

[63] AGCST, Korespondencja ze świeckimi.

[64] Karol Górski, Autobiografia naukowa, red. W. Sieradzan, Toruń 2003, s. 75.

[65] Biblioteka Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, Nr akcesji: D 117/2006, Spuścizna Karola Górskiego, Korespondencja do Karola Górskiego od ks. Biskupa Adolfa Piotra Szelążka.

[66] Tamże.

[67] Z Kroniki klasztoru św. Stanisława, s. 80.

[68] Archiwum Klasztoru Redemptorystów w Toruniu, Kronika domowa Klasztoru OO. Redemptorystów w Toruniu (1934-1950), s. 275.

[69] Tamże, s. 344.

[70] IABMK, Listy postulacyjne.

[71] Zob.: W. Rozynkowski, Ślady obecności biskupa i kardynała Karola Wojtyły w Toruniu, Rocznik Toruński, t. 32: 2005, s. 245-247.

[72] AGCST, Wspomnienia Cecylii Teresy Zachwoszcz.

[73] AGCST, Korespondencja z Prymasem Polski. Wiemy, że podczas tej konferencji odczytano pismo Biskupa Szelążka: Biblioteka Wyższego Seminarium Duchownego Towarzystwa Salezjańskiego w Lądzie n. Wartą; Acta Hlondiana, Materiały do życia i działalności Kardynała Augusta Hlonda Prymasa Polski 1881-1948, t. VI, cz. 22, Protokoły Konferencji Episkopatu Polski, zebrał ks. Stanisław Kosiński, Ląd nad Wartą 1979, s. 10-11; J. Pietrzak, Pełnia prymasostwa. Ostatnie lata prymasa Polski kardynała Augusta Hlonda 1945-1948, t. 2, Poznań 2009, s. 554.

[74] J. Pietrzak, Pełnia prymasostwa, t. 2, s. 554.

[75] Tamże, t. 1, Poznań 2009, s. 315.

[76] Kronika, s. 17.

[77] Tamże, s. 19.

[78] Tamże.

[79] Chodzi zapewne o ks. arcybiskupa Romualda Jałbrzykowskiego.

[80] Chodzi zapewne o administratora apostolskiego ks. Karola Milika; Kronika, s, 10-19.

[81] J. Pietrzak, Pełnia prymasostwa, t. 2, s. 923.

[82] Biblioteka Wyższego Seminarium Duchownego Towarzystwa Salezjańskiego w Lądzie n. Wartą; Acta Hlondiana, Materiały do życia i działalności Kardynała Augusta Hlonda Prymasa Polski 1881-1948, t. VI, cz. 22, Protokoły Konferencji Episkopatu Polski, zebrał ks. Stanisław Kosiński, Ląd nad Wartą 1979, s. 214.

[83] Tamże, s. 13-14.

[84] AGSCT, Ks. Bp A. P. Szelążek, List z okazji sześćdziesięciolecia kapłaństwa, Bierzgłowo-Zamek, 27 maja 1948, sygn. APSZ Ab 4-17.

[85] AGCST, Korespondencja ze świeckimi.

[86] Kronika, s. 21.

[87] Administrator parafii św. Jakuba w Toruniu.

[88] S. Kobyłecki, Wspomnienie o Ks. Bpie Szelążku, s. 110.

[89] Siostry Franciszkanki, Krótki opis choroby i zgonu, s. 114, 116.

[90] Archiwum Domu Generalnego Zgromadzenia Sióstr Pasterek od Opatrzności Bożej w Jabłonowie Pomorskim, MK 50/14, Kronika Kurii Generalnej.

[91] „Orędownik Diecezji Chełmińskiej”, 1950, t. 88, s. 173-174.

[92] S. Kobyłecki, Wspomnienie o Ks. Bpie Szelążku, s. 110. Szczegółowy życiorys księdza zob.: J. Wołczański, Wstęp, [w:] Ks. Teofil Skalski, Terror i cierpienie. Kościół katolicki na Ukrainie 1900-1932. Wspomnienia, Lublin-Rzym-Lwów 1995, s. 10-26.

[93] Siostry Franciszkanki, Krótki opis choroby i zgonu, s.118-119.

[94] Archiwum Prowincji Wielkopolsko- Mazowieckiej Towarzystwa Jezusowego w Warszawie, Diariusz Domu Towarzystwa Jezusowego w Toruniu (1945-1968), s. 47-48.

[95] Archiwum Parafii św. Jakuba w Toruniu, Księga zmarłych z lat 1940-1952; rok 1950 nr 24. Nie wiadomo jednak dlaczego przy wieku Biskupa podano złą datę dzienną jego narodzin: 17 czerwca 1865 roku.

[96] IABMK, Dokumenty z pogrzebu.

[97] AGCST, sygn. APSZ Ae 6-1-3, Jagłowski Antoni ks., Przemówienie na Nabożeństwie Żałobnym w 20-tą Rocznicę śmierci ś.p. Ks. Biskupa Dr Adolfa Piotra Szelążka, Ordynariusza Diecezji Łuckiej, Augustów luty 1970.