ą                    

Ks. A. P. Szelążek, Notatki z prasy periodycznej. Kłamstwa Narodu, Przegląd Katolicki 45 (1907) nr 35, s. 556-557.

 NOTATKI Z PRASY PERIODYCZNEJ

Kłamstwa „Narodu”. W Nr 157-ym „Narodu” d. 18-go sierpnia r. b. ukazała się korespondencja z Węgrowa, powtórzona w Nr 17-yna „Gazety Codziennej” o zebraniu organizacyjnym Związku Katolickiego i moim w tym zebraniu udziale, przy czym zarzucono mi, że głośno napadałem na Macierz Szkolną, co „wywołało ze strony obecnych protesty; a gdy zebrani oświadczyli... że tworzenie nowej organizacji o kierunku wyłącznie wyznaniowym jest na razie zbyteczne” - miałem się odezwać: „w takim razie będziemy walczyć.” Korespondencję kończy zjadliwa uwaga, że „dziwnie brzmiały te słowa, wychodzące z ust kapłana-Polaka, który zamiast głosić słowa miłości Chrystusowej, wypowiada walkę własnemu społeczeństwu.” W całej tej korespondencji, prócz daty zebrania, nie ma ani słowa prawdy. Ocenić to należycie można, znając przebieg obrad zebrania; uważam więc za konieczne podać je w streszczeniu do wiadomości publicznej.

 

W mowie swej, uzasadniającej rację bytu Związku Katolickiego, nie wystąpiłem ani jednym słowem przeciwko Macierzy Szkolnej. W szeregu rozpatrzonych przeze mnie, a powtarzanych powszechnie sądów o Związku Katolickim, wykazałem, że istniejące w naszym kraju zrzeszenia, czy to społeczne, czy kulturalne, mają odrębne zadania, że cel najbliższy Związku Katolickiego nie może być identyfikowany z celami istniejących już stowarzyszeń, że więc Związek ten specyficznie różnym jest od tamtych i wchodzi na zupełnie sobie właściwą i niezajętą placówkę; do ogólnej harmonii jest potrzebny, rozszerzając bowiem tę organizację na parafię węgrowską, wypełniamy tylko istotny brak w życiu naszym społecznym; nikomu pola pracy nie zagarniamy; idziemy zaś pod tym względem bardzo, niestety, leniwie za przykładem krajów i miast, stojących na wyższych od nas szczeblach kultury.

Jeden z uczestników zebrania, oponując przeciwko założeniu w Węgrowie Z. K., usiłował wykazać, że nie da się uniknąć walki pomiędzy istniejącym już Kołem Macierzy a Związkiem.

Broniłem stale przeciwnego poglądu, wskazując, że Członkowie Macierzy, katolicy, będą jednocześnie członkami Związku K.; że wreszcie Związek wchodzić nie będzie na teren oświatowy, skoro Węgrowskie Koło Macierzy jest faktycznie katolickie. Gdy te oświadczenia nie zadowalały, obrońcy [k. 557] Związku powoływali się na tę część listu J. E. ks. Biskupa Lubelskiego z d. 1 sierpnia 1907 roku, w której Pasterz określa stosunek Związku K. do innych stowarzyszeń. „Uważamy za konieczne kategorycznie tu zastrzec, czytamy w owym liście, iż powołany do życia po parafiach, w diecezjach tutejszych, Z. K., będąc stowarzyszeniem bezpartyjnym, nie ma występować przeciwko Instytucjom społecznym lub kulturalnym, istniejącym na miejscu, ale z takowymi iść ręka w rękę i usilnie je popierać, z tym jednak wyraźnym zastrzeżeniem i pod tym koniecznym warunkiem, jeżeli i dopóki owe Instytucje działalność swą rozwijać będą ściśle na gruncie katolickim”.

Rozprawy następnie przeszły na przedmiot liczby członków obydwóch stowarzyszeń i niezamożności mieszkańców parafii. Obrońcy Związku wskazywali, że ten ostatni tworzy się tylko w obrębie parafii, gdy Koło Macierzy istnieje jedno na cały Węgrowski powiat; że zresztą parafia W. liczy 6,000 mieszkańców, z pośród których znajdzie się dostateczna liczba członków i dla Macierzy, i dla Związku. Po zamknięciu dyskusji znaczna część osób obecnych przystąpiła do utworzenia Komitetu organizacyjnego.

Zarzuty więc, ogłoszone przez „Naród”, są złośliwym zmyśleniem. Aby kapłana czy kogokolwiek oskarżyć publicznie, że „wypowiada walkę własnemu społeczeństwu”, trzeba mieć na to dostateczne dowody. Jeżeli rzecz jest zmyślona, jak w danym wypadku, hańba oszczerczego zarzutu całkowicie spada na jego twórcę. Nawet hasła, wydane przeciwko Z. K. przez jakąkolwiek partię polityczną, nie upoważniały do użycia potwarzy, jako środka działania. Przypuścić należy, iż tą bronią posiłkują się jednostki, nieudolni budowniczowie naszej przyszłości, którzy, działając w myśl dewizy: „cel uświęca środki”, szkodzą tej sprawie, której starają się służyć.

 

Ks. A. Szelążek

 Przyp. Red. Wobec stałych, z góry obmyślonych kłamstw i oszczerstw, rzucanych od pewnego czasu przez pewien szowinistyczny, bojowy oddział prasy na kapłanów za ich szczerze narodową pracę nad dobrem ludu, prosimy najuprzejmiej Szanowne Duchowieństwo, aby raczyło w każdym takim wypadku takich niecnych napaści przesyłać nam sprostowanie i wyjaśnienie rzeczywistego stanu rzeczy, świadomie przekręcanego przez różne „Narody” i t. p.