ą                    

List pasterski z okazji objęcia rządów w diecezji o prawach Chrystusa w ustroju społecznym, Łuck, 24 lutego 1926, Warszawa 1926, ss. 23

ADOLF PIOTR SZELĄŻEK
Z BOŻEJ I STOLICY APOSTOLSKIEJ ŁASKI
BISKUP ŁUCKI,
PRAŁAT DOMOWY JEGO ŚWIĄTOBLIWOŚCI
D. S. T.

Czcigodnemu Duchowieństwu i ukochanym Diecezjanom pozdrowienie i błogosławieństwo w Panu.

Zadanie listu pasterskiego

Miły to nader i starodawną tradycją uświęcony zwyczaj, że nowy Pasterz, przy objęciu rządów, poświęca swe pierwsze orędzie pasterskie najbliższym zadaniom z szeregu spraw religijnych. Korzystam z tego zwyczaju i zwracam się do was, Ukochani Diecezjanie z serdecznym wezwaniem do podjęcia największych możliwie wysiłków w dziele, które wysuwa się na pierwszy plan współczesnych zagadnień i wymaga dla ogólnego dobra zgodnej współpracy wszystkich.

 

Gdy pytam, co skupia obecnie całkowicie uwagę ogółu, co stanowi największą troskę w danej chwili, na czym zatrzymują się wszystkie uczucia serca, w odpowiedzi słyszę przeważnie narzekania i biadania. Biadania te, powtarzane nieledwie wszędzie, wskazują, co myśli i za czym tęskni dość znaczna część społeczeństwa. Wszyscy prawie ludzie, rzec można śmiało, pragną dziś utrwalenia pokoju, koniecznego zarówno dla pomyślności doczesnej - jak i dla życia duchownego, zgodnie ze wskazaniem św. Pawła Apostoła: „Abyśmy cichy i spokojny żywot wiedli, we wszelkiej pobożności i czystości”.  Żale jednakże i narzekania dotyczą bezpośrednio życia ziemskiego, stosunków gospodarczych, posiadania środków materialnych; te bowiem sprawy najbliżej wszystkich dotykają, najbardziej [s. 2] bolą. I  rzeczywiście, istnieją pewne niedomagania, które powodują ciężki stan ekonomiczny. Nad usunięciem objawów złego pracują władze państwowe, bo to należy do właściwego zakresu ich działania.

Do nas zaś, katolików, należy wejrzenie we własne sumienie i zbadanie, czy spełniamy włożone na nas przez Pana Boga obowiązki. Jakkolwiek bowiem w rzeczach dóbr doczesnych Opatrzność zostawia człowiekowi szerokie pole do zastosowania naturalnych sił rozumu i woli, według słów pisma św.: „Wszystko uczynił dobre czasu swego, a świat podał rozbieraniu ich[2]”, to jednak nawet w tych rzeczach przychodzi z wielką pomocą i chroni od zboczeń przez wyraźne nakazy, którym winniśmy całkowite posłuszeństwo. Do nas także, katolików, należy zważenie, czyśmy nie zostali porwani ogólnym prądem zupełnego zatopienia serc swych w doczesności, z zapomnieniem najwyższych przeznaczeń, do których powołuje nas Bóg.

Wiedzieć bowiem powinni katolicy, że najwyższym celem życia naszego na ziemi jest życie nadnaturalne duszy, które powinniśmy pielęgnować, rozwijać, wzmacniać przy łasce Bożej. Nie kończy się bowiem nasze istnienie na ziemni; a zresztą i dla ziemi, dla pomyślności spraw doczesnych życie nadnaturalne jest wielką pomocą. Cel nadnaturalny wkłada szereg nowych obowiązków, które Kościół katolicki stawia nam przed oczy.

Być tłumaczem prawd Bożych, wcielać je w życie, ochraniać przed atakami błędu, bronić przed poniewierką ludzką — oto pierwszorzędne zadanie Pasterza. Tak rozkazał Pan Jezus Chrystus: „który dał… Pasterze ku wykonaniu świętych, ku robocie posługiwania, ku budowaniu Ciała Chrystusowego, abyśmy się wszyscy zeszli w jedności wiary i poznania Syna Bożego, w męża doskonałego... abyśmy już nie byli dziećmi, chwiejącymi się, i nie byli uniesieni od każdego wiatru nauki przez złość ludzką, przez chytrość na oszukanie błędu[3].
Taka jest treść działalności pasterskiej, ta też jest treść pierwszego słowa mego do was, Ukochani Diecezjanie. [s. 3]

Chrystus Pan, Król Społeczeństw

Dotykając niedomagań życia wspólnego, istniejących nie tylko u nas, lecz i w wielu innych krajach, jak gdyby to była jakaś choroba powszechna, rozumiemy dobrze, że usunięcie samych objawów złego, albo jego przyczyn, nie uleczy tej niemocy. Do źródła dotrzeć trzeba. Źródła zaś szukać należy przede wszystkim w upadku moralności ludzi; stanie dusz; w przekonaniach i w woli. Bo jak słusznie już zauważył święty Augustyn, my sami tworzymy stosunki, bo „jacy ludzie, takie i czasy”. W nas samych jest korzeń wszelkiego zła, stąd i poprawa ku lepszemu od nas samych wyjść powinna.

Złem zaś najpierwszym, z którego wypłynęły wszystkie inne niedole, jest zaparcie się Chrystusa Pana przez wielu, bardzo wielu ludzi. W obecnej chwili sprawdzają się bardziej, niż kiedykolwiek prorocze słowa Psalmu II-go: „Czemu... ludzie rozmyślali próżne rzeczy? Stanęli wespół... zeszli się w gromadę przeciw Panu i przeciw Chrystusowi jego; (i rzekli) Potargajmy związki ich i zrzućmy z siebie jarzmo ich”[4]. Przeżywamy moment dziejowy, kiedy na władzę Chrystusa Pana targają się ludzie z dumnym protestem, z hardym oświadczeniem, że sami sobie wystarczą, że nie chcą znosić żadnych więzów, które by z poza widzialnych światów płynęły i krępowały ich niezależność.

Proroczy Psalm II-gi, który przytoczyliśmy poprzednio, wskazuje wprawdzie, że usiłowania wrogów Boga spełzną na niczym; że ostatni rezultat walki będzie tryumfem prawdy objawionej i że panowanie Chrystusa obejmie wszystkie narody i państwa: „Dam ci pogan w dziedzictwo twoje, a w posiadłość twą kraje ziemi”[5]; zanim jednak ten moment nastanie sprawdza się zapowiedź tegoż Psalmu o karach Bożych: „który mieszka w niebie, naśmieje się z nich, tedy będzie mówił do nich, w gniewie swym i w zapalczywości swej potrwoży je”[6]. Zbieramy więc obfite owoce pychy człowieka; rozlega się po wsze strony biadanie. Wielu cierpi liczne braki, a Bóg sam wie, ile dusz popada w zgubę wiekuistą. Ratunku jak najśpieszniejszego potrzeba [s. 4]. Pan Bóg przyjdzie nam z pomocą, byleśmy jednak sami czynili, co jest w naszej mocy. Pierwszym, od nas zależnym, niezbędnym środkiem ratunku jest powrót do Boga, zaprzestanie targania tych węzłów, które nas z Panem i Chrystusem Jego łączą; warunkiem uzdrowienia stosunków jest nie tylko oddanie co jest „cesarskiego cesarzowi” tj. spełnienie wszystkich obowiązków wobec państwa, ale także oddania „co jest Boskiego – Bogu”[7].

***

„Czy wiedzą jednak ludzie, co się Bogu, co się Chrystusowi Panu należy? Chrystus Pan wskazał to z całą jasnością. Najpierw „o sobie samym zapowiedział przez proroka (w psalmie II-gim): „Jam jest postawiony Królem... nad Syjonem”[8]. W tych słowach ogłosił, że otrzymał od Boga władzę zarówno nad Kościołem, który wyrazem Syjonu jest oznaczony, jak i nad całym okręgiem ziemi, jak daleko „granice jego sięgają”[9]. „Następnie, Pan Jezus Sam bezpośrednio, zapytany przez rzymskiego namiestnika: „Więc ty jesteś królem?”, bez żadnego wahania mówi o swej władzy:. „Tyś rzekł, że ja jestem królem” (Jan XVII, 37)[10]. Obszar swej władzy wskazał w słowach, wypowiedzianych do Apostołów: „Dana mi jest wszystka władza na niebie i na ziemi”[11]. „Jego więc panowanie musi być najwyższe, bezwzględne, niezależne od jakiejkolwiek innej władzy”[12]. Przez wszystkie wieki trwała wśród ludów i świadomość o mającym przyjść panowaniu Chrystusowym, o wielkim władcy, którego prawa i urządzenia będą błogosławieństwem narodom. Podstawą tej świadomości była obietnica, uczyniona ongiś pierwszym Rodzicom o zesłaniu Odkupiciela rodzaju ludzkiego, o której mówią księgi Starego Zakonu. Najdokładniej przyjście to zapowiadają proroctwa Starego Testamentu, nadając oczekiwanemu Zbawcy miano Króla, którego królestwo stać będzie na [s. 5] wieki[13]; który mądrym będzie i sąd uczyni na ziemi[14]. Psalm 71 w obrazie panowania Salomona, daje wspaniały zarys przyjścia, rozszerzenia się, prawości panowania Chrystusowego i szczęścia, które narodom to panowanie zapewni. „Za dni jego wnijdzie sprawiedliwość i obfitość pokoju; i będzie panował aż do krańców okręgu ziemi; i będą mu się kłaniać wszyscy królowie ziemscy i wszystkie narody będą mu służyć... W nim błogosławione będą wszystkie pokolenia ziemskie, wszystkie narody wielbić go będą”[15].

Z równą siłą i wyrazistością Królem Chrystusa Pana nazywają Ewangelie. Tak św. Mateusz, opisując sąd ostateczny; mówi: „Tedy rzecze Król tym, którzy będą po prawicy Jego: Pójdźcie błogosławieni Ojca mego, otrzymajcie królestwo, wam zgotowane od założenia świata”[16]. Św. Łukasz mówi: „Królestwa Jego nie będzie końca”[17]. Kościół Chrystusowy od pierwszych wieków swego istnienia przekazywał późniejszym pokoleniom niezachwianą wiarę w królewski charakter posłannictwa Chrystusowego.

List Barnaby, napisany pomiędzy 70 a 135 rokiem po Chrystusie Panu, mówi: „Pan chciał cierpieć męki za naszą duszę, chociaż jest Panem wszechrzeczy”[18]. Podobnie wyraża się w I-ym wieku św. Klemens Papież[19], św. Justyn, św. Ireneusz, w wieku II-im. Znamienne są słowa tego ostatniego: „ Kościół otrzymał od Apostołów wiarę w Jezusa Chrystusa, Pana naszego i Boga, Zbawiciela, Króla, przed którym zgodnie z wolą Ojca niebieskiego zgina się wszelkie kolano istot ziemskich, niebieskich i piekielnych, któremu wyznawać mają wszystkie narody, który też we wszystkim uczyni sąd sprawiedliwy...”[20]. Inni Ojcowie Kościoła oraz pisarze kościelni, dawnych i późniejszych wieków, dają jednomyślne świadectwo tej wierze, opartej na Piśmie Świętem i apostolskiej tradycji. Toteż [s. 6] każdemu, kto by przeczył tej nauce: „Jeżeliby ktoś twierdził, że Jezus dany został ludziom przez Boga, jako Zbawca, któremu mają wierzyć (Mat. XXIV), nie zaś jako Prawodawca, któremu winni są posłuszeństwo, niech będzie wyklęty”[21]. Leon XIII Papież, ogłaszając rok jubileuszowy encykliką, z dn. 25. V 1899 r. „Annum Sacrum", i poświęcając cały rodzaj ludzki Sercu Pana Jezusa, wskazał zakres i podstawy panowania Chrystusa Pana nad całą ludzkością: „Władza Jego, mówi wspomniany Papież, rozciąga się na same tylko narody katolickie albo na tych, którzy przez chrzest święty prawnie należą do Kościoła, jakkolwiekby na błędne weszli drogi, słuchając nauk fałszywych lub też łamiąc zasadę jedności; władza Chrystusa Pana obejmuje tych nawet, którzy nie wyznają religii chrześcijańskiej, tak że w pełnym tego słowa znaczeniu pod Jego władzą pozostaje cały rodzaj ludzki. Gdy bowiem jest On Jednorodzonym Synem Ojca Niebieskiego, ma z Nim jedną istotę... ma więc wszystko z Ojcem wspólne, a zatem najwyższą też posiada władzę nad wszystkimi rzeczami”.

Ojciec Św., Pius XI, z okazji uroczystego zamknięcia Roku Jubileuszowego, zakończając rok jubileuszowy w Rzymie encykliką z dnia 11 grudnia 1925, „Quas Primas” ustanawia uroczystość ku czci „Chrystusa Pana, Króla Społeczeństw”. Treść tej encykliki będzie wyjaśniona wiernym w najbliższym czasie. We wspomnianej encyklice Ojciec św. na samym początku usuwa fatalny w swych skutkach błąd, a tak bardzo rozpowszechniony wśród ludzi, którzy, gdy mowa o królestwie Chrystusa Pana, rozumieć chcą przez to właściwie sprawy religijne, kościelne, kwestie pobożności, wykluczają zaś to wszystko, co dotyczy bytu doczesnego, ustroju społecznego i losów ziemskich w ogóle. Ojciec Św. kategorycznie temu przeczy. „Błądzić będzie srodze, mówi Pius XI Papież, kto by sądził, że panowanie Chrystusa nie dotyczy rzeczy ziemskich i jakichkolwiek spraw cywilnych; Chrystus Pan otrzymał od Ojca swego tak absolutną władzę, że wszystko ma w swej bezwzględnej mocy. Jednak i w życiu swym na ziemi władzy tej na sprawy ziemskie [s. 7] nie wykonywał; zostawił ją w rękach jej posiadaczów; i teraz jej nie odbiera”[22].

***
Charakter królewskiej godności Chrystusa Pana

Panowanie Chrystusa Pana, Jego władza najwyższa w społeczeństwach, Jego królewski charakter stoi ponad systemami naukowymi o ustroju państwowym. Gdy Pan Jezus odpowiada Piłatowi: „Królestwo moje nie jest z tego świata”[23], podaje uderzający dowód na ten fakt, wskazując, że gdyby myślał o objęciu bezpośrednich rządów ziemskich, wystawiłby swe wojska: „Gdyby królestwo moje z tego świata było, wszak by słudzy moi bili się, żebym nie był wydany żydom; lecz teraz królestwo moje nie jest stąd”[24]. Stąd też sam Pan nasz, Jezus Chrystus, nie wzbraniał się płacić podatków, za siebie i za uczniów swoich, a istniejącemu podczas Jego życia na ziemi ustrojowi politycznemu nie wypowiada walki ani go nie potępia; przeciwnie, stwierdza obowiązek uległości prawowitym władzom ze strony podwładnych. Panowanie Chrystusa w społeczeństwach jest tym władztwem, które istotę panowania stanowi; jest panowaniem zasad nauki Chrystusowej w duszach, w życiu prywatnym zarówno, jak publicznym; w życiu tak jednostek, jak i całych społeczeństw. I niechaj nikt nie sądzi, że idzie tu o wpływy duchowieństwa na sprawy świeckie. Bynajmniej, bo królestwo Chrystusa to jest objęcie całokształtu życia zarówno osób duchownych, jak świeckich przez ducha nauki Chrystusowej. To wskazał bez żadnych zastrzeżeń Pan Jezus: „Jam się na to narodził i na tom przyszedł na świat, abym świadectwo dał prawdzie. Wszelki, który jest z prawdy, słucha głosu mego”[25].

W tych słowach jednocześnie Chrystus Pan wskazał powód, dla którego wszyscy ludzie, bez wyjątku, winni się poczytywać za podwładnych Jego i słuchać Jego rozkazów. Najwyższa prawda, od wieków objawiona człowiekowi przez światło jego rozumu, danego przez Stwórcę, zawiera najwyższe także prawidła postępowania, które obowiązują wszystkich ludzi bez wyjątku. Chrystus Pan te prawa [s. 8] najwyższe także w swej nauce podał do wypełnienia, przywracając im pierwotną czystość i podnosząc do szczytu doskonałości[26]. W tym znaczeniu chrystianizm; słusznie nazywa się starym, jak ludzkość sama. Prawidła te postępowania otrzymały wyraźną, zewnętrzną formę dziesięciu przykazań boskich. Nieposłuszeństwo prawdzie, odrzucanie tych zasad, równa się zatracie wiekuistej ludzi, a przy tym zaprzepaszcza także szczęście doczesne społeczeństw.

Charakter ten panowania Chrystusowego w społeczeństwach tłumaczy Ojciec Św. Pius XI we wspomnianej już encyklice: „W umysłach ludzkich króluje Chrystus nie tylko z powodu potęgi swego umysłu i obszaru nauki, ale że jest Prawdą, którą winniśmy przyjąć. W woli panuje, ponieważ nie tylko w Chrystusie mamy doskonałą zgodność woli Jego z najświętszą wolą Bożą, lecz że naszej woli daje te pierwiastki, z których płynie zapał do najwznioślejszych aktów. Jest królem serc Chrystus Pan dla miłości swej, „przewyższającej naukę”[27]. Dla dobroci, słodyczy, pociągającej serca; nie masz bowiem w dziejach wszystkich narodów nikogo, ktoby jak Jezus Chrystus był albo mógł być równie kochanym”.

***
Prawda, podana przez Chrystusa.

Najwyższej wagi jest poznanie przewodnich zasad panowania Chrystusowego; tych nakazów które winniśmy wypełniać, a których zaniedbanie, zlekceważenie czy odrzucenie stanowi źródło niemocy naszej, stanowi też niebezpieczeństwo zguby wielu dusz. Ojciec Św. Pius XI, a już pierwej także Leon XIII, w przytoczonych poprzednio encyklikach, sprowadzają te nakazy do trzech przedmiotów: prawdy, sprawiedliwości i miłości.

***

Całokształt nauki Chrystusowej, zawarty w księgach Pisma Świętego, w tradycji i podawany nam do wierzenia przez Kościół Święty katolicki, winniśmy znać; tego się niezachwianie trzymać i w tym Chrystusowi Panu bezwzględne okazywać [s. 9] posłuszeństwo. W tym pierwszy objaw naszego poddaństwa Chrystusowi. On to powiedział: „Wszelki, który jest z prawdy, słucha głosu mego”[28]. W tym celu posłał Apostołów na świat cały. W tym celu w osobie swego Namiestnika na ziemi, następcy Świętego Piotra, ustanowił nieomylnego obrońcę tej prawdy. W tym celu wzniósł Kościół swój, „Filar i utwierdzenie prawdy”[29]. W tym też celu zesłał Ducha Przenajświętszego i zapewnił, że będzie z nami aż do skończenia świata[30]. Sam osobie Chrystus Pan powiedział: „Ja jestem droga, prawda i żywot”[31].  A o swej nauce zapewnił: „Niebo i ziemia przeminą, słowa zaś moje nie przeminą”[32]. Wyłączna to własność nauki Chrystusowej, że zawiera niezmienne prawdy. Gdy w świecie współczesnym, zdaniem uczonych, na polu nauki panuje prawie że formalna anarchia, gdy twierdzenia wszystkie nacechowane są charakterem zmienności, i znajdują się jak gdyby w płynnym stanie, jeden Kościół Katolicki staje w obronie praw rozumu. Przez Dekret Soboru Watykańskiego Kościół stwierdza, że rozum ludzki może z całą pewnością dojść do poznania prawdy[33].

My, katolicy, jesteśmy jedyni, którzy zachowujemy wiarę w wieczne, absolutne prawdy, a tym sposobem bronimy godności i wielkości nauki[34]. Wiedzieć przy tym należy, iż słabości ogólnej ludzkiego rozumu z pomocą nawet w rzeczach naturalnych przychodzi oświecenie Boże, a w rzeczach wiary podstawę tworzy objawienie Boże, bronione i tłumaczone przez Kościół św. katolicki. Wiernie zatem stójmy przy prawdzie Chrystusowej, trwajmy w wierze Świętej katolickiej [s. 10], jeżeli chcemy i sami się zbawić i ogół uchronić od zachwiania podstaw prawdziwej kultury, oraz zapewnić rzeczywisty postęp. Czyż bowiem może istnieć postęp bez prawdy?

***
Materializm i laicyzm.

Prawda, przez Chrystusa Pana głoszona, jest przedmiotem srogiego sprzeciwieństwa ze strony wielu ludzi. Już Symeon, starzec przepowiedział o Panu Jezusie Chrystusie : „Ten położony jest na znak, któremu sprzeciwiać się będą”[35]. Sprawdza się to i w stosunku do nauki Chrystusowej. I tu przede wszystkim zaczynają się rozstajne drogi. Niema większego przeciwieństwa, jak pomiędzy nauką Chrystusa Pana, a twierdzeniami wielkiej liczby ludzi, którzy przyjmują nauki materializmu. Chrystus Pan stwierdza istnienie duszy, ludzkiej, duchowej, rozumnej i nieśmiertelnej. On też żąda bezwzględnie panowania ducha nad ciałem. „Bo cóż pomoże, człowiekowi, mówi Pan Jezus, choćby wszystek świat pozyskał, a szkodę by podjął na duszy swojej?”[36]. Przeciwnicy tej nauki zaprzeczają istnienia duszy, uznają tylko istnienie materii, którą zmysłami poznać możemy i służyć każą całkowicie i wyłącznie temu światu widzialnemu, to jest materii.

Gdy taką zasadę postawi sobie człowiek, że ziemskie dobra i życie doczesne są jego ostatecznym celem, że poza widzialnym światem niema nic, że tu się kończy wszystko, musi stąd wyprowadzić wniosek, że to jest dobre, co do wygodnego życia na ziemi prowadzi, choćby do tego celu trzeba było iść, depcząc brata swojego. Depcze więc bezwzględnie brata szczery materialista a jednocześnie zabija w sobie uczucia, które jego szlachetność i godność stanowiły. Musi stąd także wyprowadzić wniosek, że to tylko jest złem, co przeszkadza w zdobyciu dóbr ziemskich, choćby to działo się z pogwałceniem najświętszych praw bliźniego. Porzuca zatem wszystkie względy na moralność.

Jeżeliby można było zajrzeć do duszy człowieka, tak bezwzględnie zatopionego w sprawy [s. 11] doczesne, cóż byśmy tam znaleźli? Oto sztucznie wywołane przeciwieństwo wszystkiego, czego naucza sam Chrystus Pan przez Ewangelię, przez Apostołów, przez tradycję i przez swój Kościół. Dla tego człowieka — nie istnieje najpierw piekło, nie istnieje dusza, nie istnieje życie pozagrobowe; wreszcie nie istnieje Pan Bóg. Posłuchajcie, co mówią w wielu fabrykach, w tych filarach współczesnej kultury materialnej. Jest to wyraz wewnętrznego stanu wielu pracowników. Te zasady z rozmów prywatnych wchodzą na wiecowe rozprawy, stąd na transparenty podczas manifestacji ulicznych; wchodzą do programów partyjnych, — a i tam stają się warunkiem, uzależniającym wybór do ciał prawodawczych i do innych organów kierowniczych, które mają te hasła wprowadzać w życie. Zewnętrzny objaw tych haseł, które miałyby wejść w życie, to zeświecczenie wszystkich form życia publicznego, to wypędzenie religii ze szkoły, usuwanie jej emblematów, zacieranie w myśli imienia Pana Boga, zeświecczenie małżeństwa i innych węzłów społecznych. Jest to ten laicyzm, który napiętnował i potępił w silnych wyrazach Ojciec Św., Pius XI, we wspomnianej parokrotnie encyklice, jako plagę czasów obecnych[37].

Materializm długo pracował, aby wytworzyć ten stan umysłów, który dziś można dostrzec we wszystkich krajach. Wydał też on swe owoce. Zabił życie nadnaturalne w wielu duszach odwracając je od Boga; tym sposobem usunął wszystkie hamulce, które krępowały namiętności ludzkie; zerwał wszelkie tamy złego; zapalił wszystkie płomienie niegodziwych walk. Rozgorzała walka klasowa, walka natomiast o byt przybrała brutalne kształty. Materializm bowiem nie dał ludzkości tego bogactwa, które obiecywał i zapowiadał. Przeciwnie, zaszczepił w tłumy takie usposobienia, które prowadzą do niewłaściwego i niezgodnego z ich celem użycia dóbr materialnych a przez to odbierają tymże ich wartość naturalną. Rozbudzony ogrom potrzeb nie znajduje zaspokojenia. Żądza zbytku zabiła wszelką myśl o oszczędności; samo pojęcie oszczędności zanika i jest pustym dźwiękiem. Każdy wydaje to, co tylko może i więcej, niż może; oszczędność wymaga [s. 12] panowania nad sobą, umartwienia swych żądz, zachowania miary i w ubiorze i w posiłkach i w wydatkach na rozrywki; wymaga powściągliwości w całym życiu; tego wymaga religia chrześcijańska — ale nie uznaje materializm.

Materializm zabił w duszach wierność i zaufanie wzajemne, uczciwość, szlachetność, sumienność; wypędził też ze świata miłość. Wprowadził natomiast zimne jak lód wyrachowanie; wytworzył twarde jak stal i bez miłosierdzia serca. Rezultat jest ten, że jednych dręczą troski o chleb powszedni; innych natomiast strach przed stratami albo ból z powodu szkód, już doznanych. Powszechną zaś jest nienawiść, zazdrość i gniew. Wielu ginie wskutek niepowściągliwości w używaniu świata. Wielu popada w nędzę. A któż wyliczy ofiary niepowodzeń? Co mówi statystyka ostatnich lat o rozpaczliwym porywaniu się na własne życie? Wyznawcy materializmu rządzą się jedynie namiętnością, a przez to rujnują szczęście jednostek i całych społeczeństw.

Materializm, — a jak go Pismo święte nazywa, — cielesna mądrość, prowadzi do tego końca, który stworzyć może, to jest do wszelkiej śmierci. Tak to nazywa bez osłony św. Paweł Apostoł: „Albowiem, którzy są wedle ciała, co jest ciała rozumieją. Bo mądrość ciała — jest śmierć: a mądrość ducha jest żywot i; pokój. Bo mądrość ciała jest nieprzyjaciółką Bogu: bo nie jest poddana zakonowi Bożemu... Lecz wy nie jesteście w ciele, ale w duchu... Lecz jeśli Chrystus w was jest: ciało wprawdzie jest umarłe dla grzechu, ale duch żywię dla usprawiedliwienia”[38]...

Niechże ci wszyscy, którzy dotychczas służyli materializmowi, przyjmą to napomnienie apostolskie, to wezwanie Ducha Świętego, wezwanie do porzucenia błędu, szkodliwego i im samym i całemu: społeczeństwu. Przestańcie błądzić wy wszyscy, którzy poza materią nic więcej nie chcecie uznać. Przestańcie narażać współbraci; na niebezpieczeństwo ostatecznej zguby, gdy im swoje przekonania narzucacie i zabijacie w nich wiarę religijną, jedyną kotwicę nadziei na tym padole płaczu. Cały zakres życia [s. 13] jednostek i społeczeństw zamieniacie na targowisko wrzaskliwe. Wynosi stąd człowiek zmaterializowany cokolwiek błyskotek, ale te jutro w śmiecie się zamienią; trochę słodyczy, które jednakże nie zastąpią odżywczego chleba; wynosi zaród niecnoty i występku, pustkę duchową, a na koniec rozpacz.

Nie łudźcie się i innych w złudzeniu nie utrzymujcie wy wszyscy, którzy lekkomyślnie każecie zapominać o Bogu; którzy Imię Jego chcecie z umysłów ludzkich wykreślić! Jest Bóg! Posiadamy duszę nieśmiertelną! Jest życie pozagrobowe! Jest odpowiedzialność wiekuista za nasze czyny! Spełnią się słowa Ducha Świętego: „Albowiem co będzie siał człowiek, to też będzie żął. Bo kto sieje na swym ciele, z ciała też żąć będzie skażenie. A kito sieje na duchu, z ducha żąć będzie żywot wieczny”[39]. Szczęście swoje i doczesne i wiekuiste budować można tylko na stosowaniu w życiu nauki Chrystusa Pana. Niewzruszona to prawda, którą wobec synedrjum żydowskiego wypowiedział Piotr Święty: „Jezus Chrystus, ...ten jest kamień węgielny... I nie masz w żadnym innym zbawienia. Albowiem nie jest pod niebem inne imię dane ludziom, w którym byśmy mieli być zbawieni”.[40]

***
Sprawiedliwość, streszczenie moralności wskazanej przez Chrystusa Pana

Chrystus Pan obowiązuje nas nie tylko do tego, abyśmy przyjęli Jego naukę i wierzyli we wszystkie prawdy, podawane przez Kościół do wierzenia, lecz nadto, abyśmy spełniali wskazania wiary. „Wiara, jeśliby nie miała uczynków, martwa jest sama w sobie”.[41] Całokształt podanych przez Chrystusa Pana zasad, według których postępować mamy, określa moralność chrześcijańską i nosi w Piśmie Świętem nazwę sprawiedliwości. „Kto czyni sprawiedliwość, sprawiedliwy jest”[42], mówi Św. Jan Apostoł. [s. 14] W jednym liście niepodobna nakreślić wszystkich zasad moralności chrześcijańskiej; można dotknąć tylko niektórych, najpilniejszych punktów. Owocem najpełniejszym tej moralności jest panowanie pokoju w duszy człowieka i w społeczeństwie, a wynikiem najpierwszym jest pogoda ducha. „Albowiem królestwo Boże, — mówi św. Paweł, nie jest pokarm i picie: ale sprawiedliwość i pokój i wesele w Duchu Świętym”[43]. Zasady moralne Chrystusowe wprowadzają ścisły, absolutny obowiązek. Nie ma tu nic chwiejnego. Drogi postępowania są dla każdego stanu nakreślone jasno i z całą stanowczością. W szeregu tych zasad są prawa, zwane przykazaniami[44], obowiązujące pod zagrożeniem utraty szczęścia wiekuistego.

W pojęciu ludzi współczesnych utrwaliło się przekonanie, że co religia nakazuje, nie jest tak bardzo ważnym obowiązkiem, aby można to było porównać z ustawami, które obowiązują przy zastosowaniu licznych skutków prawnych. Tak nie jest. Prawo ludzkie stanowione ma istotnie za sobą przymus prawny; lecz z całą swoją mnogością środków ochronnych jest tylko odblaskiem prawa Bożego, jak mądrość ludzka jest odblaskiem nieskończonej mądrości Bożej. Prawo Boże ma za sobą niezłomną sankcję. Niema żadnego złamania praw Bożych bez kary.

***
Sprawiedliwość chrześcijańska a bogactwa ziemskie

Najczulszym, najbardziej zajmującym umysły i serca przedmiotem w życiu ogółu są dobra doczesne. Sprawa bogactw materialnych znalazła w moralności chrześcijańskiej zdecydowane i najsłuszniejsze rozwiązanie. Nie istnieje żadna sprzeczność pomiędzy piętnowaniem przez naukę Chrystusa bogactw, jako rzeczy próżnych, a wzywaniem, głoszonym przez Kościół do pracy i postępu w dziedzinie kultury nawet moralnej. Chrystus Pan rozkazuje nie przeceniać bogactw. Nie mają one służyć za cel ostateczny życia ludzkiego, lecz mają być tym, czym [s. 15] są w istocie, — środkiem do udoskonalenia natury ludzkiej, szczeblem w drabinie, która prowadzić winna do Stwórcy, nie zaś tym stopniem; który służy do zejścia na niziny; potężnie przyczyniać się winny do wzmożenia dobra ogólnego. Nie wolno nam serca zatapiać w doczesności. Chrystianizm przywraca właściwe pojęcie bogactwa. Wdraża wiernych w traktowanie dóbr ziemskich według ich przeznaczenia; zatem wciela umiarkowanie w dążeniu do bogactw materialnych, równie jak i w ich użyciu; słowem, strzeże od krańcowości.

Dobra materialne winny być pomocą i przyczyniać się do ogólnego stanu pomyślności. Same przez się mogą być wyrazem błogosławieństwa Bożego, jak to wskazuje księga Przypowieści: „Błogosławieństwo Pańskie czyni bogatymi, ani się przyłączy do nich utrapienie.[45] Użycie bogactw materialnych na cele dobroczynne, na pomoc bliźnim, na poparcie wszelkich szlachetnych zamierzeń — prowadzi nawet, według zapewnienia Pisma Św., do wzmożenia tych dóbr: „Jedni udzielają własnych (dóbr), mówi księga, przypowieści, a bogatszymi się stawają; a drudzy wydzierają nie swoje, a zawsze są w niedostatku”.[46] Te same bogactwa wszakże zawierają w sobie wielkie niebezpieczeństwa dla duszy człowieka i dlatego prawo Chrystusowe nade wszystko przestrzega przed ślepym przywiązaniem do bogactw materialnych. Ostrzeżenia tego rodzaju są niezliczone w księgach Nowego Testamentu. Chrześcijańskie pojęcie dóbr ziemskich obejmuje także sposoby ich powstania.

Praca jest wprawdzie nie jedynym, ale pierwszym ich źródłem i ścisłym obowiązkiem człowieka. Znamienne są słowa św. Pawła: „Ażebyście rękami swymi robili, jakośmy wam rozkazali”.[47] Słyszeliśmy, iż niektórzy niespokojnie chodzą między wami, nic nie robiąc, ale dwornie się sprawując. A tym, którzy takowi są, opowiadamy i prosimy przez Pana Jezusa Chrystusa, alby z milczeniem robiąc, swój chleb jedli... a jeśli kto nie chce robić, niech też nie je”[48] [s. 16]. Praca w połączeniu z oszczędnością, jest przednią drogą stworzenia, utrwalenia i wzrostu potrzebnych do istnienia człowieka i społeczeństwa dóbr doczesnych. Pismo Święte stwierdza tę zasadę, wskazując jednocześnie robotnikom drogę właściwą poprawy swego bytu: „Żywot robotnika, mówi mędrzec Pański, — przestającego na swoim, słodyczą napojony będzie, a w nim skarb znajdziesz”[49]. Natomiast brak oszczędności, marnotrawstwo, utrzymuje robotnika w nędzy „Robotnik opiły, jak mówi tenże Mędrzec, nigdy nie wzbogaci się”[50].

***
Ustrój społeczny

Prawo Chrystusowe wprowadza swoją pięknością i mocą porządek w ustroju społecznym. Ustanowi oma przez Stwórcę różnicę talentów, powołań, zadań utrzymuje ono w swej mocy i oczyszcza od naleciałości, które narzuciła niedoskonałość ludzka. Są i muszą pozostać różnice stanów, jeżeli ma trwać społeczeństwo ludzkie[51]. Jednocześnie wszakże prawo Boże podnosi wszystkich ludzi, bez żadnej różnicy stanów i klas do najwyższej i równej godności, nadając im prawa synostwa Bożego; wskazując równe, wiekuiste przeznaczenie. Tym sposobem ustrój społeczny, według myśli Bożej, jest budową harmonijną, złożoną z rozlicznych pierwiastków, jak gmach wspaniały, który nie jest utworzony z samych równych między sobą zewnętrznie cegiełek, lecz łączy rozmaite materiały, a nawet i cegiełki ma nierówne i niejednakie zależne od celu całości. Wszystko tam jest zarówno potrzebne i ważne; wszystko silnie zespolone. Tak w społeczeństwie chrześcijańskim, członkowie różnych stanów wzajemnie się wiążą przez miłość i szacunek.

Prawo Chrystusowe nie tylko nie wyklucza żadnych stanów jak to czynią niektórzy przedstawiciele doktryn wywrotowych, lecz przeciwnie, uznaje ich istnienie oraz każe im okazywać należny szacunek. [s. 17] Chrystus Pan przykładem swoim naukę tę potwierdza. Wszak współcześni Chrystusowi Panu wrogowie Jego zarzucali mu, że bogaczów odwiedza, gdy jest przez nich zaproszony. Powszechnie jest także znany fakt wejścia Pana Jezusa do bogacza, celnika Zacheusza, który pod wpływem łaski Chrystusowej połowę dóbr swoich rozdał na ubogich, a w czwórnasób zwrócił to, co nabył niesprawiedliwie. Jeżeli Chrystus Pan wypowiedział groźne o bogaczach słowa, to w znaczeniu wskazania ich wielkich obowiązków, którym nie zawsze czynią zadość, bo: „Od każdego, któremu wiele dano, wiele żądać będą”[52].

Z drogiej Strony, Chrystus Pan na czele wszystkich zasad posłannictwa swego tę nieśmiertelną, przewodnią postawił zasadę: „Abym opowiadał Ewangelię ubogim, posłał mię”[53]. Nigdy nauka Chrystusowa nie pozwala, aby ubogich traktowano jako ziarnka piasku, deptane stopą ludzką; te ziarnka, z których się składa ziemia szara. W nich widzi nauka Chrystusowa brylanty nie piękniejsze, drobne wprawdzie, ale odbijające pełnię blasków słonecznych równie dobrze, jak wielkie. Nie ma żadnego innego imienia wśród ludzi, które byłoby w nauce Chrystusa Pana równą czcią otoczone, jak imię ubogiego. Śmiało można powiedzieć, że w królestwie Chrystusa Pana ten stan, stan ubogich, jest szczególnie uprzywilejowany i najtroskliwszą otoczony opieką. Prawa robotników do należnej zapłaty postawił Chrystus Pan pod strażą odpowiedzialności wobec Boga. „Oto zapłata robotników” — mówi św. Jakub Apostoł, którzy żęli pola wasze, która jest zatrzymana od was, woła: i wołanie ich weszło do uszu Pana zastępów”[54].

Najniższy nawet robotnik, jeżeli żyje po bożemu, nie będzie niżej postawiony w królestwie niebieskim; od bogacza; na równi traktowany będzie na Sądzie Bożym z pierwszymi dostojnikami.

Tym, którzy ubóstwo kochają, w szczególny sposobów ponad wszystkich innych najwyższą zapewnia Pan Jezus nagrodę: „Błogosławieni ubodzy duchem, albowiem ich jest królestwo niebieskie”[55] [s. 18]. Toteż gdzie panuje nauka Chrystusowa, — w tych społeczeństwach, w których Chrystus króluje, które posłuszne są prawom Jego, — robotnik nie jest traktowany z pogardą, z surowością, nie jest wyzyskiwany, lecz otoczony ze czcią i miłością, nie tylko w słowie, lecz w czynie, w prawdzie, — z zastosowaniem tej reguły, którą podał Mędrzec Pański: „Sługa mądry niech ci będzie miły jako dusza twoja: nie omylaj go w wolności i nie zostawiaj go w ubóstwie”[56]. „Jeżeli masz sługę wiernego... jako brata, tak go szanuj, boś go we krwi dusze dostał”[57]. Stan robotniczy otrzymał we wszystkich, prawdziwie chrześcijańskich, społeczeństwach należne jemu zaszczytne stanowisko.

Chrystus Pan w swoim prawodawstwie położył wielki nacisk na konieczność stosowania zasady wzajemności między poszczególnymi stanami. Jeżeli robotników obowiązuje wierność względem swych pracodawców, to nawzajem pracodawcom prawo Chrystusowe nakazuje wierność w wykonywaniu zobowiązań względem robotników: Apostoł Paweł jasno to wypowiada: „Słudzy, posłuszni bądźcie panom wedle ciała... jako Chrystusowi... czyniąc wolę Bożą z serca. A wy, panowie, toż im czyńcie... wiedząc, iż i ich i wasz Pan jest w niebiesiech; a nie masz u niego względu na osoby”[58]. Nad wszystkimi panować winna sprawiedliwość, pojęta w ścisłym znaczeniu. Mają ubodzy prawa, lecz mają i obowiązki. Podobnież bogaci.

Niestety, niejednokrotnie stosują ludzie w swych czynach dwie miary. Każdy słusznie domaga się, aby wszyscy inni oddali, co się jemu należy; aby inni stawali w jego obronie; aby wyrządzoną szkodę nagrodzić. Natomiast nie pamięta, by tę samą miarą stosował do innych, gdy tymczasem Zbawiciel mówi: „Co chcecie, aby wam ludzie czynili, wy także im czyńcie”[59].

W życiu jest tak: inaczej dla siebie, inaczej dla innych. W rzeczy samej nigdy człowiek [s. 19] nie przekroczy granic sprawiedliwości, jeżeli przed spełnieniem czegokolwiek rozważy, jakby on przyjął to, gdyby jemu uczyniono, co on innym czynić zamierza. Takiej refleksji żąda Pismo Boże, kiedy mówi: „Czego byś nienawidził, aby ci kto inny czynił, patrz, abyś ty kiedy drugiemu nie czynił”[60]. Na tym prawie wzajemnej wierności, szacunku, miłości, spoczywa boski porządek społeczny, który zapewnia bezpieczeństwo osobiste, bezpieczeństwo własności, spokój i szczęście ogólne. Jeżeliby stany rożne odrzucały to prawo Chrystusa, a kierowały się wyłącznie względami materialnymi zysku, wówczas wróciłyby takie stosunki jakie panowały w starożytności pogańskiej. Prawa Chrystusowe zapewniły także możność wyboru stanu, a więc wyboru najodpowiedniejszych dla danej jednostki zajęć i osiągnięcia tym sposobem możliwej na tej ziemi pomyślności. Czytamy w księdze królewskiej: „Pan bowiem ubogiego czyni i zbogaca... wzbudza z prochu nędznego... aby siedział z książęty, a stolicę chwały otrzymał”[61].

Gdy mówimy o prawach Chrystusa Pana, normujących stosunki stanów, nie można pominąć milczeniem zasady poszanowania istniejącej prawowitej władzy. Jedną z najboleśniejszych stron życia współczesnego jest zanik poszanowania autorytetu. Zupełnie mylne poglądy zapanowały w tej dziedzinie. Każdy człowiek chce być sam sobie panem, a poddawać się tym tylko prawom i rozkazom, które on sam uznaje i przyjmuje. Schlebia to ludzkiej próżności; w rzeczy samej jednak ten pogląd jest duszą każdego przewrotu, w ostatecznym zaś wyniku prowadzi do ruiny społeczeństwa.

Pogląd ten stoi w zupełnej sprzeczności z prawem Chrystusowym. Nic trwałego nie będzie w istnieniu państw, dopóki nie wejdzie w życie zasada, wypowiedziana przez św. Pawła: „Wszelka dusza niechaj będzie poddana wyższym zwierzchnościom. Albowiem nie masz zwierzchności, jedno od Boga... Przeto kto się sprzeciwia zwierzchności, sprzeciwia się postanowieniu Bożemu. A którzy się sprzeciwiają, ci potępienia sobie nabywają.”[62] [s. 20] Zasada chrześcijańska broni nas od samoubóstwienia i od samowoli despotyzmu, wszelka bowiem władza, gdy od Boga pochodzi, przed Bogiem jest odpowiedzialną; granice ma w swym własnym przeznaczeniu i celu a także w przykazaniach Boskich, które przenikać winny wszelkie działania w jej zakresie. Pięknie to wyraził św. Augustyn: „Królowie ziemscy służą Chrystusowi, gdy stanowią prawa w obronie praw Chrystusowych”[63].

***
Miłość bliźnich.

Koroną praw Chrystusowych, jest miłość. Pan nasz, Jezus Chrystus, wyniósł zasadę miłości bliźniego do najwyższej doskonałości; do takich szczytów, które stanowią już bohaterstwo. Słowa Chrystusowe: „To jest przykazanie moje abyście się społecznie miłowali, jakom was umiłował”[64], nie tylko zawierają ogłoszenie najwyższego prawa chrześcijańskiego, lecz nadto zawierają miarę tej miłości. Cóż tę miarę stanowi:? Oto miarą dobrych stosunków ludzi między sobą, ich wzajemnej miłości, jest miłość Pana Jezusa dla nas. A tę miłość Chrystus Pan w dalszych słowach określa: „Większej nad tę miłości żaden nie ma, aby kto duszę swą położył za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciele moi, jeśli czynić będziecie, co ja wam rozkazuję”[65]. Gotowość do najwyższych ofiar za bliźnich, oto ideał miłości chrześcijańskiej.

Zewnętrznym objawem przynależności do Chrystusa Pana jest, według Jego słów, ta właśnie miłość. „Po tym poznają wszyscy, żeście uczniami moimi, jeśli miłość mieć będziecie jeden ku drugiemu”[66]. Miłość ma ogarniać nawet nieprzyjaciół: „Miłujcie nieprzyjaciół waszych”[67]. Ogólną, wybitną cechą społeczeństw chrześcijańskich, wypełniających to prawo Chrystusowe, jest wspaniały rozwój dzieł miłosierdzia. Brak zaś miłości i miłosierdzia staje się winą, która ciężką przed Bogiem odpowiedzialność sprowadza. „Sąd [s. 21] bez miłosierdzia temu, który miłosierdzia nie czyni”[68].

Prawo Boże Chrystusowe, nawet spełnianie przykazania miłości Boga tak dalece jednoczy z miłością bliźnich, że, według wskazania Pana Jezusa, zachowanie miłości bliźniego jest warunkiem należytego wypełniania przykazania miłości Boga. „Wypełnienie tedy zakonu jest miłość”[69]. „Jeśliby kto rzekł, iż miłuje Boga, a brata by swego nienawidził, kłamcą jest”[70].

Czy może być silniejsze zabezpieczenie węzłów społecznych, ogólnej zgody, pokoju w rodzinach, w miastach, w kraju, jak jest ta chrześcijańska zasada? Budzi ona w każdej jednostce usposobienia i siły moralne, które doprowadzają do zgodnego współżycia obywateli bez względu na różnice ich zapatrywań społecznych, politycznych, bez względu na różnice narodowości, a nawet wiary. To bohaterskie prawo miłości usuwa największą trudność w utrzymaniu węzłów społecznych, — usuwa nieprzyjaźń między ludźmi, gdy każe miłować nawet nieprzyjaciół. Najsilniejszą bronią złamania nieprzyjaźni, zwyciężenia nieprzyjaciela, jest okazywanie mu swej miłości.

Jakże dalekie są dzisiejsze stosunki od tej zasady Chrystusowej! Ileż nienawiści wkładają jedni drugim w serca, w usta! Jakże często słyszy się podczas manifestacji, podczas pochodów okrzyki pogardy dla wielu ludzi. Okrzyki „precz” z tym lub z owym! Takie uczucia mają zastąpić prawo Chrystusowe, które każe nienawidzić grzechy, nadużycia, wyzysk, lenistwo, zbytek, rozrzutność, marnotrawstwo, zdzierstwo, niesprawiedliwość i wszelki fałsz, — ale nie ludzi, choćby dotknięci byli tymi ułomnościami. Ci ludzie są braćmi naszymi, chorymi na duszy, są godni litości więcej jeszcze, niż kalecy i chorzy na ciele. Chrystianizm każe stosować względem nich uczynki miłosierdzia co do duszy. Słowem i przykładem naprowadzajmy ich na właściwą drogę, ale nie rzucajmy im wyrazów nienawiści ani nie czyńmy nic, co by nienawiść dyktowała. Skoro nie możemy niczym zewnętrznie im pomóc [s. 22], pomagajmy im do nawrócenia się modlitwą na ich intencję. W tym naśladujmy Chrystusa Pana. „Nie domaga się On od nas, abyśmy Go naśladowali w rządzeniu wszechświatem, w stwarzaniu wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych, w czynieniu cudów, lecz w tej cnocie oczekuje od nas najpilniejszego naśladownictwa: „Uczcie się ode mnie, żem jest cichy i pokornego; serca”.

Uczmy się cnoty, abyśmy doszli wszyscy do wielkich przeznaczeń naszych, do zjednoczenia z Bogiem”[71].

***
Miłość Boża

Najwyższym celem praw Chrystusowych jest połączenie ludzi z Bogiem. Wszystkie zarządzenia Boskie, zewnętrzne, w ostatecznym wyniku swoim do tego celu prowadzą. Połączenie z Bogiem na miłości polega Bożej. Ona jest celem wszystkich przykazań Boskich i kościelnych. „Celem prawa jest miłość”[72] mówi św. Paweł Apostoł. Dostateczny byt doczesny jest zapewniony przez Chrystusa Pana tym wszystkim ludziom, którzy do najwyższego celu, do zjednoczenia się z Bogiem szczerze dążą. Pokój i bezpieczeństwo państw spoczywa na wiernym poddaniu się najwyższej władzy Chrystusowej: „Szukajcie tedy naprzód królestwa Bożego i Sprawiedliwości jego, a to wszystko będzie wam przydane”[73].

Do was się zwracam, bracia katolicy, — do was także bracia, którzy jeszcze pozostajecie pod wpływem innych przekonań,— zważcie te prawdy, tak ważne dla dobra ogólnego, dla dobra waszego w doczesności i w wieczności. Idźcie za wezwaniem Mędrca Pańskiego: „Człowiek roztropny wierzy zakonowi Bożemu, a zakon mu wierny”[74]. „Zakon ten mu wierny, bo go chroni w niebezpieczeństwach, pociesza w przeciwnościach, kieruje w pomyślności, radzi w wątpliwościach, pomaga w zajęciach, sprawia, że modlitwy jego są wysłuchane, pomoc daje w życiu, ochrania w godzinę śmierci,— koroną ozdabia w chwale wiekuistej”[75].

Pójdźmy za Chrystusem. On zaprowadzi nas do zjednoczenia się z Bogiem przez Kościół swój Święty. On pomocy udzieli przez łaskę. On w ludzkości całej panować nigdy nie przestanie!

„Chrystus żyje, Chrystus króluje,
„Chrystus panuje, Chrystus lud
„swój od wszystkiego złego zachowuje”.

 

Dan w Łucku dnia 24 lutego, 1926 roku.

 

† Adolf Piotr, biskup

A. M. D. G.

 


 

[1] 1 Tymot. II. 2.

[2] Ekkle. III. 11.

[3] Do Efez. IV. 11 -14.

[4] Ps. II. 1-3.

[5] tamże 8.

[6] tamże 4 - 5.

[7] Mat. XXII. 21.

[8] Ps. II, 6.

[9] Leon XIII, Enc. „Annum Sacrum", 25. V. 1899 (Leonis XIII. Pont. Acta, vol. 19, p. 71).

[10] tamże.

[11] Mat. XXVIII. 18.

[12] Leon XIII. Enc. „Annum Sacrum" 1. c.

[13] Dan. VII. 13 — 14.

[14] Jerem. XXIII. S.

[15] Ps. LXXI.

[16] Mat. XXV. 34.

[17] Łuk. I. 33.

[18] Epist. Barn. 5. 5. Pisma Ojców Apostolskich. Str. 61.

[19] List do Kor. I.

[20] Adv. Haereses. I. 10. 11.

[21] Konc. Tryd. SS. VI. r. 21.

[22] Encykl.„Quasi Primas".

[23] Jan XVIII. 36.

[24] Jan XXVIII. 36.

[25] tamże w. 37

[26] Mat. V. 17. Do Rzym. XI. 24.

[27] Efez. III. 19.

[28] Jan. XVIII. 37.

[29] I Tymot. III. 14.

[30] Mat. XXVIII. 20.

[31] Jan XIV. 6.

[32] Mar. XIII. 31.

[33] Konc. Wat. Ses. III. rozdz. II. „Święta Matka, Kościół utrzymuje i naucza, że rozum ludzki swym światłem naturalnym z całą pewnością może przez rzeczy stworzone poznać istnienie Boga, który jest wszystkich rzeczy początkiem i celem”.

[34] Die Kath. Weltansch. str. 317.

[35] Łuk. II. 34.

[36] Mar. IX. 36.

[37] Enc. „Ouas Primas” cfr. Ach. Ap. S. z 28. XII, str. 605.

[38] Do Rzym. VIII. 5 - 11.

[39] Do Galat. VI. 8.

[40] Akta Ap. IV. 10-12

[41] Jak. II. 17.

[42] I Jan II. 7.

[43] Do Rzym. XIV. 17.

[44] Mat. V. 17. Jan XIII. 34.

[45] Przyp. X. 22.

[46] tamże. XI. 24.

[47] I Thes IV. 11.

[48] II Thes. III, 11. 12, 10.

[49] Ekkli. XL, 18.

[50] tamże, XIX. 1.

[51] I Piotr. II. 13, 14.

[52] Łuk. XII. 8.

[53] tamże. IV. 18.

[54] Jak. V. 4.

[55] Mat. V. 3.

[56] Ekkli. VII. 23.

[57] Ekkli. 33, 31.

[58] Efez. VI. 5.

[59] Łuk. VI, 31.

[60] Tob. IV. 16.

[61] I Reg. II. 7. 8.

[62] Do Rzym. XIII. 1. 2.

[63] List 48.

[64] Jan XIII. 12.

[65] Jan XIII. 12

[66] Jan XIII. 35.

[67] Mat. V. 44.

[68] Jak II. 13.

[69] Rzym. XIV. 10.

[70] l Jan. IV. 20.

[71] Mat. XI. 29. Św. Aug. Mowa 10. De verbis Domini.

[72] I Tymot. I. 5.

[73] Mat. VI. 33.

[74] Ekkli. 33, 3.

[75] Lud. de Ponte. Meditationes, t. V, str. 286,287.